dlaczego.org.pl  
Forum dlaczego.org.pl  >> PORONIENIE
You are not logged in       

Mareczek - 3 tcHits: 457
koteczek22.1.2015  
25-09-2015 09:44
[     ]
     
dzień 22.1.2015 jest najsmutniejszym dniem mojego życia... już wcześniej czułam, że jestem w odmiennym stanie, miałam mdłości, przeszkadzał mi zapach perfum męża, odrzuciło mnie od kawy... wiedziałam już... tego dnia zaczęłam krwawić, ze skrzepami, były one jakieś inne, nienaturalne jak na miesiączkę... i również wiedziałam, co się stało, że zanim zdążyłam pójść do lekarza, moje maleństwo uleciało... myślałam: a udam głupa i się wykrwawię... krwawiłam obficie przez kilka dni, dopiero 4 dnia po tym co się stało coś kopnęło mnie, bym wezwała pogotowie... dobę trzymali mnie na ginekologii w zielonogórskim szpitalu, gdyż wszystkie wyniki miałam dobre... najgorsze było, gdy dowiedziałam się o bHCG - było powyżej 0! a więc to nie zwid, nie wymyślenie... moja mama wcześniej rozmawiała ze swoją lekarką i ta powiedziała jej, że gdy za późno zgłoszę się do szpitala, bHCG będzie już bliska 0, i tak właśnie się stało... chciałam się wykrwawić, chciałam nie żyć...
następne dni to jakby kalejdoskop, nie mogłam spać, sypiałam po 2-3 godziny nadal osłabiona utratą krwi... poszłam do mojego psychiatry - już się leczę na zaburzenia osobowości - a on dał mi coś na sen... pierwszy jednak o sytuacji dowiedział się ksiądz luterański (jestem wyznania ewangelicko-augsburskiego), potem moja przyjaciółka... mężowi nie chciałam mówić przed jego wyjściem do pracy...
czuję że to był synek, dałam mu na imię Mareczek - pierwsze, które przyszło mi do głowy, takie śliczne...
po jakimś czasie poczułam potrzebę ostatniego pożegnania na cmentarzu... podzwoniłam gdzie trzeba, poszłam tu i tam... ciężko się to załatwiało...
sam pochówek dn.28.3 br miał piękną oprawę, uspokoiło mnie to, że prowadził je ksiądz którego znałam. Choć jestem luteranką, ucieszyłam się, że katolickim księdzem który to ostatnie pożegnanie prowadził był biskup, znany mi ze studiów jako "dobry wujcio" dla studentów. 2 paczki chusteczek było mi mało, przyjaciółka dała mi swoje... Miejski Zakład Pogrzebowy włożył do mogiły nienarodzonych mojego małego misia - w którym była zaszyta rozmazana na papierowym aniołku kropla krwi z tamtego krwawienia... było tak jak chciałam, razem ze stypą - conieco przygotowałam w domu... byli też moi rodzice...
moja relacja z mężem niestety się posypała, rozwodzimy się... nie poskładaliśmy się jakoś po tym...
czuję okropny żal i pustkę, może już moje maleństwo byłoby ze mną, może już bym tuliła je... nie chcę żyć, życie straciło dla mnie sens... straciłam ich obu, nie radzę sobie... nawet pobyt w szpitalu psychiatrycznym nie pomógł... tęsknię za moim Kropkiem, dlaczego, nawet na USG nie było mi dane go zobaczyć... 
mama aniołka Mareczka (*) w 3tc, dn. 22.1.2015

  Subject Author Date
*  Mareczek - 3 tc koteczek22.1.2015 25-09-2015 09:44
  Re: Mareczek - 3 tc smutna_mama 05-10-2015 16:34
::   w górę   ::
Jump to :
Forum tworzone przez W-Agora