dlaczego.org.pl  
Forum dlaczego.org.pl  >> ORGANIZACYJNE
You are not logged in       

Strona. Biblioteka
natkaszczerbatka  
29-03-2005 11:29
[     ]
     

W tym wątku dla odmiany, będe wdzięczna za dopisywanie i informacji o ksiażkach do biblioteki. Najlepiej z odpwiednimi linkami do stron w internecie, na których można znależć informacje o tych ksiązkach bądż jej fragmenty - jeżeli oczywiście takie strony znacie.
Podobnie jak w poprzednim wątku, pamiętam, że przysyłaliście mi informacje o ksiązkach e-mailem. Postaram się je odnależć, ale gdyby mi się to nie udało, przypomnicie mi o tych ksiązkach w tym wątku. Dziękuje.  


Re: Strona. Biblioteka
aniao3  
19-04-2005 14:28
[     ]
     

http://literatura.katalog.com.pl/21738/Wcześniak - akurat na ich stronie znalazlam okladke i opis wiec pdoaje ci link + krotkie info:
Wcześniak
Autor Helwich Ewa Wydawnictwo PZWL
W książce przedstawiono problemy, z jakimi spotykają się na co dzień lekarze, pielęgniarki, psycholodzy. Zwrócono uwagę na znaczenie pomocy rodziców w czasie, gdy wcześniak przebywa jeszcze w szpitalu. Omówiono różnice rozwojowe i zagrożenia związane z wcześniactwem dotyczące układów : oddechowego, krążenia, pokarmowego i nerwowego, wzroku i słuchu. Zaprezentowano program wczesnej stymulacji i nadzór nad późniejszym rozwojem dziecka.
dr Ewa Helwich zajmowala sie moja coreczka i coreczka Melki_x... To wspaniala i bardzo madra kobieta no i jest autorytetem jesli chodzi o wczesniaczki, wiec mysle ze ksiazka bardzo warta polecenia.
sciskam
a
 


Re: Strona. Biblioteka
mharrison  
31-05-2005 09:14
[     ]
     

Bez mojej zgody Jodi Picoult

Gorąco polecam. Stroni od moralizatorstwa, cukierkowatości. Mnóstwo pytań, wymownych scen, kalejdoskop nietuzinkowych postaci.
O książce:
http://www.kkkk.pl/asp/fiszka.asp?f=p&ksiazka_id=3841
Fragmenty:
http://www.kkkk.pl/asp/fragmentycd.asp?ksiazka_id=3841 


Re: "Jak pomagać dziecku w życiowych rozstaniach"
ewamonika1  
23-04-2005 15:06
[     ]
     

http://dabar.pl/dbr/product_info.php/products_id/10840007

w książce zostały poruszone m.in. takie tematy:

- choroba i pobyt w szpitalu,
- Kiedy dziecko wychodzi naprzeciw niebezpieczeństwu
- Powtarzające się choroby
- Choroba rodzajem języka
- Jak zaakceptować cierpienie?
- Choroba rodziców
- Depresja i życie rodzinne
- Choroba rodzeństwa
- Rozstanie i szpital
- Psychiczne cierpienie spowodowane hospitalizacją

- Żałoba i bolesne rozstania.
- Towarzyszenie dziecku w jego buncie i żalu,
- Śmierć pozostaje tajemnicą,
- Nieodwracalne rozstanie,
- Pożegnanie ze zmarłym,
- Mówienie o tym, który odszedł, to przywracanie mu życia,
- Kiedy brat lub siostra odchodzą,

-----------
e.
 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/


Re: "Zaklinacz koni" - Nicholas Evans
ewamonika1  
26-04-2005 13:02
[     ]
     

Bestsellerowa powieść Nicholasa Evansa zyskała sławę, jeszcze
zanim ukazała się na rynku. I już w trakcie jej powstawania rozegrała
się ostra walka o prawa do jej sfilmowania. Ostatecznie wygrał ją
Robert Redford, który tym razem odstąpił od zasady niewystępowania
w reżyserowanych przez siebie filmach i objął rolę tytułowego
"zaklinacza koni". O tej niezwykłej profesji Nicholas Evans usłyszał
po raz pierwszy podczas pobytu na wsi w południowej Anglii i
postanowił wykorzystać jako temat powieści.
Zrealizowany na jej podstawie film urzeka nastrojem, pięknymi
widokami, przestrzenią. Historia zaczyna się jednak od tragedii. W
środku zimy 14-letnia Grace MacLean i jej koleżanka podczas
przejażdżki konnej ulegają poważnemu wypadkowi na drodze
przecinającej las. Grace traci nogę, jej ukochany koń Pielgrzym
zostaje okaleczony. Oboje nie mogą odzyskać równowagi psychicznej:
dziewczynka pogrąża się agresywnej depresji, oskarża rodziców o
swoje kalectwo. Jej matka, Annie, znana dziennikarka i dyrektorka
firmy wydawniczej, intuicyjnie wierzy, że kluczem do psychiki córki
stanie się uzdrowienie jej zdziczałego z bólu konia, który odrzuca
kaleką Grace. Annie nawiązuje kontakt z człowiekiem, który leczy
konie po traumatycznych przejściach. Mimo oporu córki i męża,
zawozi Grace i Pielgrzyma na rancho Toma Bookera w Montanie.
Booker jest wykształcony, mieszkał w mieście, ale świadomie
wybrał kowbojskie życie na wsi podporządkowane elementarnym
wartościom. W ciągu miesięcy spędzonych na jego farmie Grace
odzyskuje radość życia i pewność siebie, a jej koń poddaje się w
końcu, choć nie bez oporów, zaklęciom Toma. Jego magii ulega także
Annie, która zakochuje się w niezwykłym kowboju i staje przed
dylematem, który ma nie tylko uczuciowy wymiar.

link: http://www.mareno.pl/ksiazka.php?isbn=83-7150-128-5

e.
 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/


i kolejna ksiazka o wczesniakach
aniao3  
05-05-2005 21:29
[     ]
     

DZIECKO SPECJALNEJ TROSKI - PIERWSZY ROK ŻYCIA. Wcześniak, opóźniony w rozwoju, upośledzony - czy po prostu inny? Poradnik dla rodziców i terapeutów.
Aly Monika
ISBN 83-87957-98-4, przekład: Arleta Perchthaler, format A5, oprawa miękka
Wydawca: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
na ich stronie www.gwp.pl/product/240.html jest tez foto okladki  


Re: Strona. Biblioteka
ewamonika1  
01-07-2005 13:10
[     ]
     

http://dlaczego.org.pl/forum/view.php?site=nowe&bn=nowe_chore&key=1117277011

e.  
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/


Re: "W zwierciadle niejasno"
ewamonika1  
04-07-2005 15:59
[     ]
     

http://www.mareno.pl/ksiazka.php?isbn=83-88875-95-7

 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/


Re: "Żałoba w rodzinie"
ewamonika1  
24-10-2005 09:18
[     ]
     
http://www.gwp.pl/add2cart.php?product=1452

Ból po stracie kochanej osoby to - jak pisze autor książki - duchowa rana. Potrzeba czasu, by się ona zabliźniła. Jest to szczególnie trudny proces w wypadku dzieci, zarówno tych teminalnie chorych, jak i tych, które doświadczają straty bliskich, na przykład rodziców. Osoby pozostające w żałobie potrzebują wsparcia i pomocy.
Książka ta w wyważony i mądry sposób opisuje, jak postępować w tych niezwykle trudnych sytuacjach.


e. 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/

Last edited on 24-10-2005 09:19 by ewa

Re: "Piętno smutku" oraz "Smutek, strata, żałoba"
ewamonika1  
24-10-2005 09:28
[     ]
     
http://www.polwen.pl/index.php?idk=177

Piętno smutku to książka, którą należałoby podarować każdemu, kto stracił dziecko, męża czy żonę, ojca czy matkę, brata czy siostrę. Została napisana nie tylko z myślą o tych, którzy przeżywają trudne chwile swojego życia, ale także dla tych, którzy mogą pomóc w tej „trudnej podróży do nowego życia” – dla członków rodziny lub przyjaciół. Nie jest to książka o śmierci, ale o życiu – życiu emocjonalnym kogoś, kto stracił bliską osobę. Nie jest napisana po to, aby przeczytać ją jednym tchem, czy przeczytać raz i odłożyć na półkę, ale po to, by ciągle na nowo brać ją do ręki.

------
link do info o drugiej książce:

http://www.polwen.pl/index.php?idk=191

Smutek, strata, żałoba
Jak sobie z nimi radzić? Jak pomóc innym?


e. 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/


"Od poczwarki do motyla"
mharrison  
04-11-2005 22:26
[     ]
     
http://www.hospicja.pl/opieka_psych/article/275/chapter_7.html

Kopiuję na wszlki wypadek jeśli ta strona zniknie
Towarzyszenie i wsparcie w żałobie
Żałoba a Twoje relacje, umysł i ciało
Na podstawie pierwszego rozdziału książki Mari Bonfantini i Marleny Motty„Od poczwarki do motyla. Jak przezwyciężyć ból śmierci i żałoby, Księgarnia Świętego Wojciecha, Poznań 2004

Chcę kupić tę książkę



Najważniejsze relacje i żałoba

Śmierć dziecka – Śmierć dziecka jest niezwykle wielkim cierpieniem i to niezależnie od wieku dziecka. To, co się liczy jest nie jego wiek, ale siła związku z nim.

Jego śmierć jest zawsze stratą jakiejś części siebie samego. Opłakiwana strata jest widziana zarówno w relacji do oczekiwań odnośnie do przyszłości, jak i wspólnych doświadczeń z przeszłości.

Jest to żałoba trwająca całe życie i wpisuje się na stałe w różne fazy życia rodzinnego.

Strata może dotyczyć dziecka nienarodzonego, z powodu spontanicznego poronienia czy wypadku. Także w tym przypadku konieczny jest proces przeżycia żałoby, bo przecież, nawet jeżeli był to dopiero początek ciąży, dla rodziców ten embrion był już ich dzieckiem ze wszystkimi cechami ludzkimi.

Może się zdarzyć, że po dziewięciu miesiącach normalnej ciąży dziecko rodzi się martwe lub umiera po kilku godzinach. Cierpienie w tych przypadkach jest straszne.

Matka po dziewięciu miesiącach intymnych relacji z dzieckiem zostaje sama z pustymi rękami, a poczucie winy może być bardzo silne: nie dokonałam pogłębionej diagnozy, nie wypoczywałam wystarczająco, nie pragnęłam go wystarczająco...

Ważne jest wtedy obejrzenie zmarłego dziecka, ustalenie przyczyn zgonu, nadanie mu imienia, przygotowanie obrzędu pogrzebu.

Często w przechodzeniu okresu żałoby nie ma się właściwego wsparcia partnera. Chociaż małżonkowie są razem, chociaż on także dotknięty jest tym samym cierpieniem, jednak sposób przeżywania tej straty bywa bardzo różny. Mimo wszystko, w niektórych okolicznościach, mimo trudności, para potrafi razem zmierzyć się z żałobą, a to niezwykle umacnia ich małżeńskie relacje.

Śmierć dziecka wyzwala różnego rodzaju poczucie winy, na przykład takie, że nie byli w stanie właściwie je chronić, nie byli przy nim. Te obsesje mogą dotyczyć tylko przypuszczeń, a więc nierealnych możliwości uratowania go.

Poza tym, strata dziecka może być odczuwana jako zasłużona kara.

W przypadku gdy jest więcej dzieci, po utracie jednego z nich nie jest łatwe przejmować się ich wymaganiami i ich bólem. Czasem zdarza się, że są dzieci, które oprócz osobistego bólu przyjmują na siebie także ból rodziców.

Także dla krewnych i przyjaciół nie jest łatwo być blisko tego, kto przeżywa taką żałobę. Nie wiadomo, co mówić i, w rezultacie, wybiera się drogę ucieczki. Tymczasem jest niezwykle ważne w takich momentach „być przy”, także nic nie mówiąc, współuczestniczyć w bólu drugiego, czy nawet z zażyłością mówić o rzeczach pozornie bez znaczenia. To, co się w tym momencie liczy, jest właśnie emocjonalne uczestniczenie, z zastosowaniem, jeżeli to możliwe, niewerbalnych środków komunikacji: potrzymać za ręką, przytulić.

Kiedy umiera dziecko, w szczególny sposób odczuwają to dziadkowie. A jedno z pierwszych pytań, jakie sobie stawiają, brzmi: „Dlaczego ono, a nie my?”.

Powrót do normalnych relacji wewnątrz pary i w szerzej pojętej rodzinie może nastąpić nawet dopiero po kilku latach unikania się i depresji.

Śmierć rodziców – Każdy z nas wie, że ten, kto urodził się wcześniej, najprawdopodobniej poprzedzi nas także w śmierci, ale nigdy nie jesteśmy gotowi na tego rodzaju zdarzenie.

Utrata jednego z rodziców powoduje wielkie cierpienie, ale kiedy traci się także drugiego, ma się wrażenie utraty łączności z przeszłością, związku z własną historią, a jednocześnie poczucie osamotnienia i pustki stają się bardzo ostre.

Poza tym utrata rodziców stawia każdego z nas wobec problemu własnego starzenia się, nawet jeżeli doświadcza się, że miłość nadal żyje w nas i między nami.

Zawsze kiedy tracimy drogą osobę, próbujemy w pierwszej chwili odrzucić tę prawdę. Mamy nadzieję, że ona wróci, że nie jest prawdą to, co się stało. W następstwie jednak czeka nas konfrontacja z rzeczywistością i można się poczuć winnym: że my ciągle żyjemy, że czasem zrobiliśmy czy powiedzieliśmy rzecz przykrą.

Robert po śmierci ojca, z którym związany był relacją zależności, której nie uznawał, poczuł się ogarnięty niemocą i zdesperowany. Idealizując przeszłość i wypaczając rzeczywistość, nie znajdował nic, co byłoby dla niego formą kary.

Często nam się zdaje, że jesteśmy mało kochani, mimo że czujemy się godni miłości rodziców. Sądzimy, że staraliśmy się być takimi, jakimi chcieliby nas mieć. Tu tkwi źródło relacji zależności charakteryzującej się tym, że mamy wrażenie, iż nasze istnienie zależy od wielkości miary aprobaty i akceptacji ze strony drugiego. Jest jasne, że jeżeli śmierć pozbawiła nas tego, od którego zależymy, pozbawiła nas także – w pewnym sensie – naszego życia. W tego typu przypadkach jest niezwykle trudne wyjście z bólu, jeżeli nie potrafimy wypracować bardziej zrównoważonych relacji. W przypadku gdy się traci rodzica, istnieje potrzeba wytworzenia sobie właściwie zinterioryzowanego obrazu. To znaczy trzeba stać się jednoznacznie świadomym tego, że – mimo ograniczeń i niedoskonałości – rodzic dał nam pełnię miłości, której potrzebowaliśmy dla naszego rozwoju i wzrastania. Był on, by powtórzyć za Winnicotem – „rodzicem wystarczająco dobrym”, a my dzieckiem wystarczająco adekwatnym.

Dziecko a utrata rodziców – Z wielu analiz wynika, że kiedy umiera jeden z rodziców, dziecko doświadcza silnego napięcia, które może zagrażać rozwojowi jego osobowości.

Dla dziecka śmierć rodzica jest czymś niezwykle ciężkim. Jest jednym z najbardziej traumatycznych wydarzeń i wymaga bardziej rozbudowanego, niż w przypadku dorosłych, procesu reintegracji.

Poza tym dziecko może potraktować tę stratę jako porzucenie i rana odrzucenia może się odnowić w każdym nowym doświadczeniu rozdzielenia.

Bardzo często dziecko nie ma możliwości rozmawiać o tym, co czuje, czym to przeżycie dla niego jest.

Żyjący rodzic jest najbardziej predestynowany do niesienia pomocy dziecku w zaakceptowaniu i wyjściu z tego tragicznego zdarzenia.

Zdolność dziecka do znoszenie porzucenia w dużej mierze zależy od wspierającej pomocy, którą otrzyma, i od przykładów. Potrzebuje pomocy w rozeznaniu swoich uczuć i dodania odwagi w ich tolerowaniu, a także w wyrażaniu ich w sposób adekwatny do wieku i poziomu rozwoju.

Jest więc czymś niezwykle ważnym towarzyszyć dziecku w procesie przetwarzania żałoby. W pewnym sensie każdy przeżywający żałobę staje się dzieckiem i potrzebuje własnego zinterioryzowanego rodzica, który udzieli pomocy, doda odwagi: „Naprzód! Potrafisz to zrobić!”.

Nouwen[1] sugeruje, by o ranie powstałej na skutek utraty kogoś kogo kochaliśmy, myśleć tak, jakby się myślało o dziecku urażonym przez przyjaciela. Jeżeli dziecko może doświadczyć pocieszającego przytulenia ze strony rodziców, potrafi znieść ból.

Trzeba pozwolić naszemu sercu być takim kochającym rodzicem, kiedy doświadcza się ran, pokonywane są podziały i przetwarzane są żałoby.

a) Samobójstwo. Samobójstwo jest jednym z przypadków, w których ból spowodowany śmiercią kochanej osoby jest niezwykle intensywny, niemal nie do zniesienia. Jest to także doświadczenie niespodziewane, które nie daje czasu na ratowanie się.

Wobec takiej śmierci zazwyczaj pojawiają się niezwykle silne emocje, które odnajduje się w każdej sytuacji żałoby – P O C Z U C I E W I N Y wobec zmarłego. Nie jest też rzadkie poczucie zaniżonej samooceny: „Jak mogłem nie zauważyć jego zdesperowania? Dlaczego nie zrozumiałem, że w tej wypowiedzi zawarte było jego wołanie o pomoc? Dlaczego nie potrafiłem mu pomóc?”.

Poczucie winy jest integralną częścią bólu, ale może być pokonane poprzez zaakceptowanie faktu, że zmarły był podmiotem decydującym w tym szczególnym momencie o tym, co się stało, podczas gdy nam trzeba porzucić iluzje, że można było coś zrobić dla....

Łatwo może się pojawić także G N I E W wobec egoizmu, który przejawił się u tego, który nas zostawił, przez to, że nie wziął pod uwagę bólu, jaki sprawił osobom, które go kochały. „Dlaczego mi to uczynił?”.

Angelo, czterdziestopięcioletni, żonaty, z dwójką dzieci, w następstwie krachu finansowego popełnia samobójstwo. Starszy syn w wieku dojrzewania reaguje postawą zamknięcia, rezygnacją ze szkoły, agresją.

Młodszy syn, ośmioletni, wspierany głębokim uczuciem wujka za strony ojca, potrafi w miarę pozytywnie przeżyć zaistniałą sytuację.

Teściowie zmarłego są wściekli, ponieważ tą decyzją zięć spowodował wielkie trudności dla ich córki i wnuków.

Matka zmarłego jest skłócona z synową, ponieważ – według niej – nie była w stanie zrozumieć i wesprzeć męża.

Lidia, żona Angela, zaraz po tym zdarzeniu poprosiła o wsparcie psychologiczne i to pomogło jej znieść rodzinną tragedię. Dla osiągnięcia tego skutku trzeba był podjąć odpowiednie działania.

Lidia z synami zdecydowała, jak mają wyglądać obrzędy pogrzebowe. Wszyscy w nich uczestniczyli. Próbowała rozmawiać z krewnymi o decyzji męża i o emocjach, jakich w związku z tym doznaje. Pamięta o dzieleniu się z członkami własnej rodziny i z przyjaciółmi wspomnieniami przyjemnych zdarzeń, które przeżyła z Angelem.

Zarówno społeczeństwo, jak i Kościół są dzisiaj bardziej skłonni do „zaakceptowania” bez ciężkich oskarżeń moralnych samobójcy. Jednak tego typu żałoba pozostaje jednym z trudniejszych do przeżycia doświadczeń, w porównaniu z innymi rodzajami żałoby. Potrzeba więcej czasu dla odnalezienia się i nadania znaczenia temu, co się zdarzyło.

b) Żałoba i rodzina. Zarówno jednostki, jak i całe rodziny mają różne sposoby wyrażania żałoby i jest ważne, by zaakceptować te różnice. To jest zawsze indywidualne przejście, nawet jeżeli dzielone z członkami rodziny. Może być poparte wiarą przeżywaną we wspólnocie, rodzinnymi tradycjami kulturowymi lub rytualnymi. Jest ważne wspierać się, komunikować i mieć odwagę prosić o pomoc, by nie trwać w trudnym położeniu.

Żałoba zakłóca zrównoważone relacje rodzinne, które w konsekwencji zostają następnie na nowo uporządkowane. Utracenie „cząstki” rodziny może zachwiać nią całą, zarówno gdy relacje były bardzo ścisłe, jak i wtedy gdy były luźne.

KAŻDY W RODZINIE NA SWÓJ SPOSÓB PRZEŻYWA STRATĘ

- ma szczególną wizję wydarzenia,

- ma swoją odmianę relacji i komunikowania,

- ma własną wrażliwość,

- ma specyficzną zdolność dostosowania się.

Strata w rodzinie może:

- reaktywować stare konflikty,

- pogłębić brak zrozumienia,

- sprowokować podziały;

ale także:

- zacieśnić stosunki,

- pogłębić i uautentycznić relacje,

- otworzyć na przebaczenie i zrozumienie.




Straty przeżywane w wymiarze cielesnym

Często odmienność, z jaką zostają zamanifestowane trudności w przeżywaniu żałoby i zmagania się z przemianami, jest „dolegliwością ciała”. Ciało jest uprzywilejowaną rzeczywistością, przez którą bez ograniczeń wyraża się złe samopoczucie. Jesteśmy przecież przekonani, że funkcjonowanie ciała jest określone przez naszą myśl i nasze emocje.

Niektóre symptomy mogą być zastępczymi w stosunku do cierpienia mentalnego. Kiedy ból i strach są bardzo silne, tak że nie pozwalają nawet „myśleć”, to nasze ciało sygnalizuje to przez różnego rodzaju objawy. Zespół symptomów jest zasadniczo zakodowanym przesłaniem, które trzeba zinterpretować. Symptomy mogą być potraktowane jako pozytywne momenty przechodzenia, które przygotowują drogę do właściwego przeżycia tego, co się wydarzyło.

Łatwo jest dostrzec, że ciało rejestruje efekty emocji związanych z rozstaniem i przeżywaniem żałoby. Powszechne są zakłócenia snu (trudności z zasypianiem, nieoczekiwane przebudzenia), częstoskurcz serca, blokada żołądka, zmiany mięśniowe (wrażenie sztywności, ociężałość całego ciała – jakby było z ołowiu, i/lub zwiotczałość, jakby nie działała wewnętrzna siła), trudności oddechowe (po szoku oddech nie jest regularny; im bardziej porządkujmy oddech, tym efekty traumatyczne będą mniejsze).

Trudność z zasypianiem może sygnalizować sprzeciw wobec pozostawienia czegoś znanego i pewnego, a zmierzenia się z czymś niepewnym lub trudność z postąpieniem do przodu, która spowodowana jest utratą zaufania do życia i własnych możliwości podołania mu.

Przykre przebudzenie jest związane z lękiem o przyszłość. Może być odczytane jako trudność w określeniu wymiaru projektowania.

Częstoskurcz, czyli nienormalnie przyspieszone tętno, może sygnalizować wysiłek podjęty dla znoszenia określonych sensacji, gdyż serce jest siedzibą sentymentów.

Blokada żołądka to wrażenie niemożności przetrawienia niczego, może wyrażać trudności w zaakceptowaniu zaistniałej zmiany i traktowanie jej jako „pożywienie”.

Ołowiane ciało wiąże się z zablokowaniem własnych wartości; nawet jeżeli jest się w stanie widzieć cel, do którego się zmierza, siebie postrzega się jako zahamowanego, bez realnych możliwości ruchu.

Natomiast wrażenie zwiotczenia sygnalizuje odczucie braku wsparcia, jakby ten, którego zabrakło, był podporą naszych nóg. Trudności z oddychaniem mogą oznaczać utratę równowagi między tym, co „wewnątrz i na zewnątrz”, przez co rytm oddychania ulega spowolnieniu i powoduje wrażenie duszności, wyzwalając jednocześnie strach śmierci.

Wszystkie lub niektóre z tych sensacji somatycznych mogą zostać dostrzeżone, kiedy towarzyszą momentom rozżalenia i desperacji, a więc etapom wędrówki przez żałobę.

Zazwyczaj, kiedy pojawiają się tego typu doznania somatyczne, by je wyeliminować, udajemy się do lekarza lub od razu do farmaceuty. Jest to w pewnym sensie właściwe. Z drugiej jednak strony ważne jest także zrozumieć to, co ciało nam komunikuje. Pożyteczne jest zrozumieć symptom, a nawet wartościowe byłoby traktować go jako cenny sygnał, godny oceny i interpretacji. Często objaw raz rozpoznany ustaje sam z siebie.

Pojawienie się takich symptomów somatycznych, jako coś przejściowego, jest zjawiskiem dosyć typowym i wyrazem cierpień psychicznych. Sygnalizuje nam, że z racji czynników zewnętrznych, niezależnych od naszej woli, w naszej rzeczywistości nastąpiła zmiana i w konsekwencji należy poszukać nowych energii, by z tym się zmierzyć.

Rocznice bólu – Fulford[2] zauważył istnienie rocznic bólu. Rocznica choroby czy doznanego szoku związanego z utratą kogoś bliskiego może przypomnieć ból i inne szczegóły, mniej lub bardziej przyjemne, związane z przebytymi doświadczeniami, począwszy od tamtego momentu.

Pewne więc wspomnienia pojawią się w naszej pamięci poprzez ciało, a dokładniej, doznania fizyczne właściwe dla tamtych okoliczności mogą się ponownie pojawić, gdyż – według Fulforda – traumatyczne doznania zostają wpisane w system nerwowy i mięśniowy. Te rocznicowe objawy mogą się pojawić rok, cztery, dziesięć lat po traumatycznym przeżyciu. Syndrom ten nie jest jednolity. Pewne osoby nie doświadczają go, inne w sposób tak lekki, że trudno je skojarzyć z przeszłością. U niektórych widoczne są lekkie symptomy, które pojawiły się także w przeszłości pod tą samą datą, ale są i tacy, którzy naprawdę cierpią.

Świadomość przeżywania rocznicy bólu pozwala przyjąć dolegliwości bez zbytniego niepokoju i przezwyciężyć tę przykrą okoliczność. W ten sposób traumatyczne doświadczenie z czasem traci swoją ostrość, ale pozostaje pewność trwałości relacji.

Funkcja łez.

Bardzo często w każdym z nas dominuje kontrolny system, który nie pozwala udać się do kogoś innego, podzielić się doznawanymi emocjami. Może ze strachu, że nie będziemy potrafili zapanować nad sytuacją, że pokażemy naszą słabość, kruchość, próbujemy się „zatrzymać”, usztywnić, ale jednocześnie ryzykujemy utratę zdolności wyrażania uczuć. Jeżeli człowiek się „zatrzyma”, nie może płakać, a łzy zostają „wewnątrz”. Być zmrożonym oznacza nie doznawać emocji. Zazwyczaj jest to mechanizm samoobrony, defensywy. Pinkola Estés[3] twierdzi, że „chłód jest pocałunkiem śmierci dla kreatywności, relacji z innymi i dla samego życia”. Rzeczywiście, chłodna postawa gasi wymiar relatywności i możliwość tworzenia i realizowania projektów. Coś, co się nie porusza, zostaje sparaliżowane. Lód więc musi zostać skruszony. Poprzez łzy możemy wyrazić emocje, które pomagają roztopić to, co wewnątrz nas zostało zablokowane, nasze bolesne pęta, aż do odtworzenia kontaktów z naszym najbardziej intymnym wnętrzem.

Czasami łzy są nie do opanowania i prowadzą nas do „doliny łez”, co może przestraszyć, gdyż niszczy nadzieję, że można znaleźć pociechę. Jednocześnie narasta obawa, że łzy nie będą miały końca. Ostatecznie jednak to wszystko jest lepsze niż całkowita niezdolność wyrażenia własnej reakcji na żałobne zdarzenie.

Płacz może być dobrze lub źle odbierany przez bliskie osoby: „No już, nie rób tego! Przestań płakać!”. Nie jest łatwo płakać wobec innych, bo inni mogą nas ocenić – i to nie zawsze pozytywnie.

Kto jest blisko osoby, która straciła kogoś bliskiego, powinien okazywać zrozumienie dla jej cierpienia. Dla tej osoby ważne jest posuwać się we właściwym rytmie własnego bólu, nie próbując z pośpiechem go przezwyciężyć. Każda osoba ma swój własny czas, który musi być poszanowany, a co często napawa lękiem: nie wiadomo, co robić i co mówić, dlatego wybiera się bezczynność i kontrolę trudności własnych i cudzych.

W rzeczywistości łzy nie są znakiem bezsilności – „nie umiem nic robić, tylko płakać” – ale najbardziej intymnym wyrazem nas samych. Mogą nas zaprowadzić w nowe miejsce, stać się soczewką, przez którą świat otrzymuje nowe kolory. Pozwala nam wyjść z zimnej racjonalności i wejść w wiosenne ciepło sentymentów, przez które możliwe jest odzyskanie poczucia wartości.

Kiedy tracimy drogą osobę, należy zanurzyć się we łzach i wyrazić w ten sposób własny smutek. Można sobie wtedy przeznaczyć czas na cierpienie, na złe samopoczucie. W przeciwnym razie ból nie zostanie wyrażony i zdeformuje nasze oblicze, nasze życie i nas zmrozi. Przeżycie strasznego bólu widać na obrazach Muncha[4].

W obrazie Śmierć w pokoju chorej (1895) Munch wyraził bardzo skutecznie niekomunikowalność bólu, przygnębiającą ciszę, która oddziela jednych od drugich, niemożliwość wyjścia i wyrażenia własnych emocji. Poprzez obraz Zmarła matka i dziecko (1897–1899), na którym została namalowana siostrzyczka zatykająca sobie uszy, artysta uświadamia, jak cisza może ranić, jeżeli ból jest krzykiem, jest „wrzaskiem śmierci”, który przychodzi z wewnątrz i jest silniejszy od jakiegokolwiek hałasu. Krzyk bólu jest doskonale ukazany na obrazie Krzyk (1893).

Dlatego właśnie komunikowanie bólu, nawet przez płacz, może być czymś dobrym. Łzy, jak płynąca rzeka, mogą poprowadzić nas daleko od przeszłości i od bólu, otwierając przed nami nowe perspektywy, obdarzając nas nową radością życia.

Mimo to często nie potrafimy płakać, a nasza tratwa stoi w miejscu, jakby utknęła na mieliźnie albo co gorsza, wpadła w wir, który kręci nią dokoła, napełniając nas lękiem.

Oto, co zdarzyło się Serenie. Niespodziewanie, prawie pod koniec ciąży, którą przechodziła bezproblemowo, zapada w ciężką niedyspozycję. Pojawia się ryzyko śmierci. Szybko udzielona pomoc ratuje ją, ale umiera dziecko. Aby nie burzyć rodzinnego spokoju, nie podejmuje walki z tym traumatycznym przeżyciem, łzy nie pojawiają się w jej oczach. Drugiego syna Giacoma (siedem lat) nie zabrano na pogrzeb ani nie zaprowadzono do szpitala, by odwiedził mamę. Dziadkowie, chcąc zaoszczędzić mu niepotrzebnych cierpień, nie mówią mu prawdy, ale emocje działające w rodzinie dotykają także jego, tak bardzo, że Giacomo źle się czuje, ma nocne lęki, przejawia różnego rodzaje niepokoje, które niespodziewanie naruszają jego relacje międzyludzkie. I to jest motyw, dla którego rodzice zwracają się z prośbą o pomoc. Dopiero po wielu spotkaniach z trudem wychodzi na jaw problem żałoby, który nie został ani dokładnie określony w rodzinie, ani też nie został przetworzony. Serena w tym okresie czuła się niespełniona jako kobieta, która nie potrafiła doprowadzić do końca ciążę, i obwiniała się, że nie konsultowała się częściej z ginekologiem. Oboje rodzice byli zblokowani strachem, gdyż mimo autopsji dokonanej na maleństwie, a może właśnie dlatego, nie było ciągle jasnej odpowiedzi ze strony lekarzy. Obawiali się, że przekazali życie jakiemuś „monstrum”, mimo że po wielu naleganiach mogli zobaczyć zmarłe dziecko, jednak całe zabandażowane i tylko przelotnie. Stąd zrodziło się ich przekonanie, że mogło być zdeformowane. A potem była bezsilność, wrażenie napiętnowania i strach, że może się... zdarzyć ponownie, co negatywnie wpłynęło na ich intymne życie. Dopiero kiedy rodzice zdołali uporządkować te wszystkie negatywne przeżycia, stało się możliwe udzielenie pomocy Giacomowi, by mógł „odrzucić poza siebie” swoje lęki, i powoli wspierali go w ich przezwyciężaniu.

Chciałbym, żeby moje życie stało się łzą i uśmiechem,

- łzą dla oczyszczenia serca i umiejętności zrozumienia sekretów życia,

- uśmiechem, który mnie przybliży do innych i stanie się pochwałą życia[5].




--------------------------------------------------------------------------------



[1] H. Nouwen, La voce dell’amore, Queriniana, Brescia 2001.

[2] R.C. Fulford i G. Stone, Il potere terapeutico dell’energia vitale, Corbaccio, Milano 1998.

[3] Pinkola Estés, Donne che corrono con lupi, Frassinelii, Como 1996, s. 185.

[4] Di Stefano, Munch, Giunti, Firenze 2000.

[5] G.K. Gibran, Una lacrima e un sorriso, in: Tutte le poesie e i racconti, Newton, Roma 1993. 


Żałoba w rodzinie. Jak pomóc cierpiącym dzieciom i ich rodzinom.
mharrison  
04-11-2005 22:27
[     ]
     
http://www.medicon.pl/prawy.php?szczegolowy_opis=&nr_ksiazki=6130

Żałoba w rodzinie. Jak pomóc cierpiącym dzieciom i ich rodzinom.
Martin Herbert

GWP,
Gdańsk 2005, wydanie I, 69 str.,
oprawa miękka foliowana.

cena rynkowa: 9.90 zł
cena sprzedaży: 9.40 zł





Ból po stracie kochanej osoby to - jak pisze autor książki - duchowa rana. Potrzeba czasu, by się ona zabliźniła. Jest to szczególnie trudny proces w wypadku dzieci, zarówno tych terminalnie chorych, jak i tych, które doświadczają straty bliskich, na przykład rodziców. Osoby pozostające w żałobie potrzebują wsparcia i pomocy. Książka ta w wyważony i mądry sposób opisuje, jak postępować w tych niezwykle trudnych sytuacjach.

Spis treści:

- Kiedy umiera dziecko
- Opieka psychologiczna i medyczna
- Żałoba dzieci i ludzi dorosłych
- Jak dziecko reaguje na śmierć?
- Jak pomóc osobom przeżywającym żałobę?
- Wskazówki dla rodziców 


Smutek, strata, żałoba. Jak sobie z nimi radzić? Jak pomóc innym? - fragmmenty ksiązki
mharrison  
04-11-2005 22:28
[     ]
     
http://www.rodzinna.pl/rodzinna/product_info.php?products_id=824

Każdy z nas doświadcza w swoim życiu utraty bliskiej osoby albo czegoś bardzo ważnego, jednak nie jesteśmy przygotowani na takie sytuacje. Nie wiemy, jakie emocje, problemy są z nimi związane. Nie wiemy, jak sobie z nimi radzić. Nie potrafimy pomóc innym. Osobom przeżywającym stratę i smutek książka pomaga zrozumieć, co mogą wówczas odczuwać, jakich zachowań mogą się spodziewać. Ułatwia im pokonywać strach, co przynosi ulgę - lżej wtedy znosić żałobę, ból, smutek. Pomaga żyć ze stratą. Osobom chcącym wesprzeć pogrążonych w smutku książka daje wskazówki, jakie są właściwe sposoby pomocy, jak wielkie znaczenie mają zrozumienie i empatia. Książka jest pomocą dla osób, które przeżywają smutek, oraz o wszystkich, którzy chcą pomóc pogrążonym w smutku. Manu Keirse- psycholog kliniczny, doktor nauk medycznych, dyrektor Szpitala im. Serca Jezusowego w Leuven, autor wielu bardzo popularnych w Belgii książek dotyczących przeżywania straty i żałoby oraz opieki nad chorymi i umierającymi. 


Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci - wybór publikacji ze zbiorów PBP
mharrison  
04-11-2005 22:29
[     ]
     
http://www.pbp.poznan.pl/arch/a19-iso.htm

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci - wybór publikacji ze zbiorów PBP

Artykuły:

SAUER Ralph
Dzieci pytają o cierpienie : jak możemy rozmawiać z dziećmi o Bogu i cierpieniu / Ralph Sauer ; tł. Barbara Klementowicz // Znak. - 1991, nr 9, s. 16-27
M.in. problem śmierci. Autor występuje przeciw fałszywej pedagogice opiekuńczej. Omawia śmierć w życiu dziecka w kontekście wiary we współcierpiącego Boga - Jezusa.
C-189

SMOLIŃSKA Barbara
Drugi brzeg / Barbara Smolińska, Agnieszka Tyszka // Dziecko. - 2002, nr 11, s. 52-53
Wskazówki dla rodziców dotyczące rozmawiania z dzieckiem o śmierci i postępowania
w żałobie

Książki:











DĄBROWSKA JUSTYNA

Bez stresu z dziećmi / Justyna Dąbrowska. - Warszawa : Jacek Santorski & CO Agencja Wydawnicza, 1993. - 101, [1] s. ; 21 cm

W książce zebrano felietony autorki z ''Gazety Wyborczej'' poświęcone wychowaniu w rodzinie. W popularnej formie J. Dąbrowska, będąca psychologiem, przedstawia różne trudne sytuacje w byciu rodzicem, znane jej z własnego doświadczenia, wyjaśnia zachowania dzieci, doradza sposób postępowania. Na s. 56-57 ''Rozmowa o śmierci''.

267086 PNS


DOBOSZ-SZTUBA ALINA

Być macochą, być ojczymem / Alina Dobosz-Sztuba. - Warszawa : Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, 1992. - 147, [2] s. ; 20 cm

Tu m.in. wskazówki dotyczące postępowania dorosłych wobec dziecka w żałobie po śmierci rodzica lub w okresie po rozwodzie.

264901, PNS 264902


DOBSON JAMES C.

Rozmowy z rodzicami / James Dobson ; [tł. z ang.]. - [S. l. : s. n., 1990?]. - 431, [1] s. : wykr. ; 21 cm

Tu w rozdziale ''Nauczanie dzieci życia duchowego'' na s. 37-40 wskazówki postępowania dla rodziców, których dziecko zetknie się ze śmiercią osoby bliskiej.

265549, 265550


DOBSON JAMES C.

Rozmowy z rodzicami / James Dobson ; [tł. z ang.]. - [Wyd. 2 popr. i. e. 1]. - Kraków : Towarzystwo Krzewienia Etyki Chrześcijańskiej, 1990. - 431, [1] s. : 2 wykr. ; 23 cm

Tu w rozdziale ''Nauczanie dzieci życia duchowego'' na s. 37-40 wskazówki postępowania dla rodziców, których dziecko zetknie się ze śmiercią osoby bliskiej.

261292, 261324


EICHELBERGER Wojciech, (1944-)

O co pytają dzieci? : o miłości i wychowaniu / Wojciech Eichelberger ; wysłuchała i napisała Ewa Szperlich. - Warszawa : ''Iskry'', cop. 1999. - 115, [1] s. ; 21 cm

Znany psycholog krótko omawia różne trudne a obecnie typowe sytuacje w wychowywaniu dzieci w wieku 4-10 i wskazuje rodzicom właściwy sposób postępowania. Wskazówki oparte są na znajomości potrzeb i oczekiwań dziecka w danej sytuacji. W rozdziale ''Nowa mama, nowy tata'' na s. 34-36 o przeżywaniu z dzieckiem żałoby po utracie rodzica. Książka powstała na postawie rozmów drukowanych w czasopiśmie ''Twoje Dziecko''.

278144 PNS


EICHELBERGER WOJCIECH, MIESZCZANEK ANNA

Jak wychować szczęśliwe dzieci / Wojciech Eichelberger w rozmowie z Anną Mieszczanek. - [Wyd. 2]. - Warszawa : Agencja Wydawnicza ''Tu'', 1997. - 126, [1] s. ; 21 cm. - (Zadbać o Świat)

W skróconej formie wywiadu podano wskazówki dla rodziców na temat sposobu postępowania z dzieckiem, z punktu widzenia psychologii. Są to odpowiedzi na pytania, które często pojawiają się w procesie wychowania. W rozdziale ''Zadawać pytania'' na s. 88-90 fragment dotyczy śmierci.

275032, PNS 275033


ETYKA

Etyka. [T.] 33 / [Barbara Skarga red. nacz. ; Instytut Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. - Warszawa : IFiS PAN, 2000. - 277, [1] s. ; 24 cm

Na s. 41-56 w artykule Jadwigi Weis ''Żałoba i baśnie'' omówienie na przykładzie baśni braci Grimm ''Śmiertelna koszulka''.

282970 PNS


FURMAN ERNA

Jak wspierać dziecko w rozwoju : podręcznik psychoanalizy dla rodziców / Erna Furman ; [przekł. z ang. Elżbieta Bohomolec, Ewa Modzelewska, Sławomir Sikora ; oprac. merytoryczne Anna Tabaczyńska]. - Warszawa : Jacek Santorski & CO Agencja Wydawnicza, 1994. - 363, [1] s. ; 21 cm

Autorka tej książki prezentuje swoją metodę zdobywania wiedzy o rozwoju dziecka przez powiązanie tego, co podpowiada nam intuicja i doświadczenie, z nowymi informacjami. Proces edukacji, w który nas wprowadza, polega jednak w głównej mierze na odkrywaniu tego, co już wiemy, tylko nie wiedzieliśmy, że wiemy. W cz. 1 zanalizowano relacje dziecka w wieku niemowlęcym, poniemowlęcym i przedszkolnym z rodzicami, w cz. 2 - rozwój panowania dziecka nad sobą i otoczeniem, radzenie sobie z codziennymi zadaniami, a w cz. 3 - rozwój emocjonalny oraz wzbogacanie przez dziecko sobie życia przyjemnościami z działania. Tu na s. 244-358 ''W obliczu śmierci. Utrata i żałoba. Co oznacza >>martwy<<? Jak dowiadują się o tym dzieci?.

268004, PNS 268005


ILG FRANCES LILlIAN, AMES LOUISE BATES, BAKER SIDNEY M.

Rozwój psychiczny dziecka. [Cz. 1], Od 0 do 10 lat / Frances L. Ilg, Louise Bates Ames, Sidney M. Baker ; przeł. [z ang.] Mirosław Przylipiak. - Gdańsk : Gdańskie Wydaw. Psychologiczne, 1992. - 329, [6] s. ; 21 cm

Poradnik dla rodziców, psychologów i lekarzy. Na s. 239-242 ''Śmierć'' - wyobrażenia dzieci o śmierci (w zależności od wieku dziecka), zasady, którymi należy się kierować mówiąc dziecku o śmierci.

236606, 236607


ILG FRANCES LILLIAN, AMES LOUISE BATES, BAKER SIDNEY M.

Rozwój psychiczny dziecka. [Cz. 1], Od 0 do 10 lat / Frances L. Ilg, Louise Bates Ames, Sidney M. Baker ; przeł. [z ang.] Mirosław Przylipiak. - [Wyd. 2]. - Gdańsk : Gdańskie Wydaw. Psychologiczne, 1994. - 329, [6] s. ; 21 cm

Poradnik dla rodziców, psychologów i lekarzy.

Jest to pierwsza książka na polskim rynku wydawniczym, która przedstawia ''naturalne'' trudności z jakimi dziecko musi się uporać na drodze swego rozwoju. Jest próbą odejścia od nastawienia polegającego na obwinianiu rodziców i nauczycieli trudnym lub patologicznym zachowaniem dziecka, dając możliwość zrozumienia biologicznych uwarunkowań dziecięcego zachowania. Autorzy wyjaśniają mechanizmy powstawania tych progów i oddziaływania ich na dziecko, a także wyznaczają wyraźną granicę pomiędzy nimi. W dalszej kolejności ukazują, jakie czynności zapobiegawcze mogą podjąć rodzice lub wychowawcy. Na s. 239-242 ''Śmierć'' - wyobrażenia dzieci o śmierci (w zależności od wieku dziecka), zasady, którymi należy się kierować mówiąc dziecku o śmierci.

PNS 270471, 271530


LEVIS PAUL

Jak nauczyć dziecko sztuki życia : [40 umiejętności, postaw, wartości] / Paul Lewis [i.e. Levis ; przekł. z ang. Zbigniew Kościuk]. - Warszawa : ''Rodzinny Krąg'', [1995?]. - 186, [4] s. ; 20 cm

Praktyczny poradnik dla rodziców informujący o tym, w jaki sposób mogą oni pomóc swojemu dziecku w opanowaniu najważniejszych życiowych umiejętności i odkryciu właściwych postaw i wartości. Praca stanowi niejako kompendium umiejętnych działań wychowawczych. W części pierwszej ''Umiejętności'' na s. 61-64 ''Dziecko i śmierć''.

271967 PNS


PICHLER EVA, RICHTER RENATE

Nasze dziecko ma nowotwór : pokonać chorobę : poradnik dla rodziców dzieci chorych na białaczkę i inne choroby nowotworowe / Eva Pichler, Renate Richter ; przeł. [z niem.] Jadwiga Kurkiewicz- Laskowska ; [aut. artykułów Christoph Tautz et al. ; konsultacja merytoryczna Dariusz Boruczkowski]. - Poznań : Zysk i S-ka. Wydaw., cop. 1995. - 188, [2] s. : fot., rys. ; 21 cm

Książka powstała na podstawie doświadczenia autorek-lekarek w kontaktach z dziećmi chorymi na nowotwory i ich rodzicami. Autorki postanowiły odpowiedzieć na najczęściej zadawane przez rodziców pytania - choć odpowiedzi dostosowane są do warunków niemieckich, książka ta na pewno pomoże także polskim rodzicom. Większa część książki dotyczy zagadnień medycznych. Drugą grupę zagadnień stanowią rozważania o sytuacji psychospołecznej dziecka chorego i jego rodziny. Podkreślono konieczność wspierania dziecka. W części pozamedycznej w rozdziale ''Po śmierci dziecka'' na s. 170-171 ''Rodzeństwo'' podkreslono prawo zdrowego dziecka do troski rodziców.

271228 PNS


OBUCHOWSKA IRENA

Kochać i rozumieć / Irena Obuchowska. - Poznań : ''Media Rodzina of Poznań'', cop. 1996. - 182 s. ; 21 cm

Autorka, znany psycholog dziecięcy, stara się wyjaśnić w przystępny sposób wiele problemów związanych z byciem dzieckiem i rodzicem, dając rodzicom porady co do sposobów postępowania zarówno z małym, jak i dorastającym dzieckiem. W rozdziale ''O słabościach i mocy'' na s. 129-130 ''Strata'' - o sposobie postępowania rodziców w przypadku utraty przez dziecko ulubionego zwierzęcia. Teksty te poprzednio ukazały się jako artykuły w ''Głosie Wielkopolskim''.

274130, PNS 274131, 275558


OBUCHOWSKA Irena

Kochać i rozumieć : ciąg dalszy / Irena Obuchowska. - Poznań : ''Media Rodzina of Poznań'', cop. 2000. - 217 s. ; 21 cm

Książka powstała na podstawie felietonów drukowanych w ''Głosie Wielkopolskim'' (w dodatku ''Życie Rodzinne''). Autorka opowiada w nich o dziecięcym sposobie przeżywania świata. Chce w ten sposób pomóc rodzicom zrozumieć własne dzieci i sugeruje rodzicom właściwy wychowawczo sposób postępowania. Książka jest owocem wiedzy autorki - doświadczonego psychologa uzyskanej na skutek poznawania wyników różnych (także niepolskich) badań i jej kontaktów z rodzicami i dziećmi we współczesnej Polsce. Poruszane zagadnienia są więc bliskie czytelnikowi ze względu na realia czasu i miejsca. Większość informacji odnosi się do dzieci w wieku od ok. lat 3 do wieku dorastania, ale poruszono też problemy młodzieży. Autorka podkreśla znaczenie rozmawiania rodziców z dziećmi, pozostawania z dziećmi w przyjaźni. W rozdziale ''O zmartwieniach i rozczarowaniach'' na s. 153-156 ''Smutek pożegnania'' - kształtowanie się rozumienia śmierci u dzieci i reakcja na nią, właściwy sposób przygotowania dziecka do śmierci babci lub dziadka.

278624, 278625 PNS, 281917


SAUER RALPH

Dzieci wobec cierpienia : jak rozmawiać z dziećmi o cierpieniu / Ralph Sauer ; przeł. [z niem.] Stanisław Szczyrbowski. - Warszawa : ''Pax'', 1993. - 113, [3] s. ; 20 cm

Autor wypowiada się przeciwko niewłaściwej pedagogice opiekuńczej i daje, oparte na religii chrześcijańskiej wskazania, jak można pomóc dzieciom uporać się z problemem sensu cierpienia i śmierci. M. in. w rozdziale ''Śmierć w życiu dziecka'' na s. 84-87 omawia stosunek dzieci do śmierci (w zależności od wieku) i sugeruje właściwy sposób postępowania rodziców i wychowawców.

265222, PNS 265223


SZEWCZYK Kazimierz, (1946-)

Wychować człowieka mądrego : zarys etyki nauczycielskiej / Kazimierz Szewczyk. - Warszawa ; Łódź : Wydaw. Naukowe PWN, 1998. - 174, [1] s. : err. ; 21 cm

Podręcznik dla studentów kierunków nauczycielskich. Zastosowano kazuistyczną metodę wykładu. Zawiera 10 jednostek seminaryjnych podzielonych na wstęp, część analityczną i podsumowanie. W seminarium 10 ''Dziecko i śmierć. Wprowadzenie do tanatologii'' na s. 150-153 ''Informowanie dziecka o śmierci najbliższych'' - odnosi się do postępowania rodziców (podano przykład matki będącej nauczycielką).

275966, PNS 275967, 280309


SZEWCZYK Kazimierz, (1946-)

Wychować człowieka mądrego : zarys etyki nauczycielskiej / Kazimierz Szewczyk. - Wyd. 2 popr. i uzup. - Warszawa ; Łódź : Wydaw. Naukowe PWN, 1999. - 174, [1] s. ; 21 cm

Dla studentów fakultetów pedagogicznych, nauczycieli, etyków, filozofów.

278937, 281926


TROWELL JUDITH, MILLER LISA, HOLDITCH LESLEY

Od trzylatka do pięciolatka / Judith Trowell, Lisa Miller, Holditch Lesley ; z ang. przeł. Marta Lewandowska. - Warszawa : ''Świat Książki'', 1997. - 171, [1] s. ; 21 cm. - (Zrozumieć Dziecko)

Autorki pracują z dziećmi z zaburzeniami w klinice Tavistock w Londynie. Zagadnienia charakterystyczne dla każdego roku rozwoju dziecka omówiła oddzielnie jedna autorka, ale są tu tematy wspólne - rozwój dziecka, dziecko a rodzina, dziecko a świat, zabawa w życiu dziecka. Zagadnienia te autorki ilustrują przykładami z życia znanych im dzieci. Lisa Miller w części poświęconej czterolatkowi zamieściła krótkie wskazówki do postępowania z dzieckiem, które przeżywa śmierć w rodzinie - na s. 115-116. 


Piętno mutku
mharrison  
04-11-2005 22:37
[     ]
     
http://wysylkowa.pl/ks524064.html
iętno smutkupietno smutku
Manu Keirse
manu keirseCena: 17.10
Cena promocyjna (-20%): 13.70 PLN


Kategoria : Psychologia


Opis: Piętno smutku to książka, którą należałoby podarować każdemu, kto stracił dziecko, męża czy żonę, ojca czy matkę, brata czy siostrę. Została napisana nie tylko z myślą o tych, którzy przeżywają trudne chwile swojego życia, ale także dla tych, którzy mogą pomóc w tej 'trudnej podróży do nowego życia 'dla członków rodziny lub przyjaciół. Nie jest to książka o śmierci, ale o życiu - życiu emocjonalnym kogoś, kto stracił bliską osobę. Nie jest napisana po to, aby przeczytać ją jednym tchem, czy przeczytać raz i odłożyć na półkę, ale po to, by ciągle na nowo brać ją do ręki.

Wydawnictwo: Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Rok wydania: 2005, Oprawa: Miękka ze skrzydełkami, Format: 13x20cm, Język: polski, Ilość stron: 104, ISBN: 8389862093, Tytuł oryginału: VINDERAFDRUK VAN VERDRIET. WOODEN VAN BEMOEDIGING, Tłumacz: De Smet-Rutecka Olga, 


Re: "Żal po stracie" Anna Dodziuk + prośba do Natki
ewamonika1  
05-11-2005 21:10
[     ]
     
http://www.gwp.pl/add2cart.php?product=1032

oraz - za Rzeczpospolitą - cytuję rozmowę z autorką (Natko, może ten wywiad umieścić w dziale "Warto przeczytać"?)

"Żal po stracie, czyli o przeżywaniu żałoby"

Ludzie, którzy cierpią po stracie bliskich, targani są sprzecznymi uczuciami: z jednej strony chcą wrócić do stanu równowagi, z drugiej - obawiają się, że byłoby to równoznaczne z lekceważeniem przez nich pamięci o zmarłych. Jak sobie z tym poradzić?

Anna Dodziuk: Ludzie są często przekonani, że kiedy przestaną cierpieć, to równocześnie przestaną kochać osobę, która odeszła. Tymczasem wnioski z mojej pracy psychoterapeutycznej są całkiem inne: jeżeli zrobimy coś, co zmniejszy ból, na przykład podzielimy się nim z drugą osobą, pojawia się więcej miejsca na miłość. Choćby dlatego, że poruszanie tego tematu przestało być dojmująco bolesne, nie mamy już powodu do jego unikania. Łatwiej wracać do wspomnień, odwiedzać grób czy rozmawiać z tymi, którzy znali drogą nam osobę.

Czyli prawdą jest, że czas leczy rany.

Myślę, że ten powszechnie używany slogan jest w gruncie rzeczy szkodliwy. Zachęca nas do odcinania się od swoich uczuć i stwarzania wrażenia, że nic się nie stało. Tymczasem ból straty trwa w nas i wydostaje się na zewnątrz, gdy coś go przywoła, np. cierpienie kogoś bliskiego. Chcąc się przed nim obronić, nieświadomie odcinamy się też od cudzych przeżyć, a nasze kontakty z najbliższymi stają się chłodniejsze i bardziej zdystansowane.

Należy więc pozwolić emocjom dojść do głosu?

Tak, to doświadczenie, chociaż bardzo trudne, jest zwykle wyzwalające. Pracowałam z osobami, które przez wiele lat nie poruszały tematu śmierci bliskich, bo np. uważały, że człowiek nie powinien okazywaćsłabości albo obciążać innych. Być może nie znalazł się wówczas obok nich nikt, kto byłby gotów ich wysłuchać. Nic dziwnego, przecież nie jesteśmy uczeni, jak towarzyszyć ludziom w cierpieniu.

Jak powinniśmy się wówczas zachować?

Najważniejsze to po prostu być z osobą pogrążoną w żałobie - tak jak ona tego potrzebuje. Jedni chcą wtedy rozmawiać albo płakać, inni wolą sami przeżywać rozpacz i smutek. Ale to nie znaczy, że nie jest im potrzebna obecność życzliwego człowieka. Takiego, który nie będzie zmieniał tematu czy pocieszał słowami w rodzaju: "Ludziom zdarzają się gorsze rzeczy".

Nieobecność ukochanego człowieka jest odczuwalna wyraźniej podczas szczególnych dni - świąt czy rocznic. Trudno wtedy zostaćw samotności i jeśli chcemy pomóc komuś, kto stracił bliską osobę, powinniśmy być z nim zwłaszcza wtedy. Swoje towarzystwo warto zaproponować nawet parokrotnie, bo nie każdy łatwo przyjmuje pomoc. Często prosta przyjacielska propozycja: "Posiedzę z tobą, nie chcę, żebyś był sam", zostaje w pamięci na lata, a towarzyszenie w nieszczęściu bardzo zbliża ludzi do siebie.

A jeśli człowiek pogrążony w żałobie zanadto się nad sobą lituje?

Co to znaczy zanadto? Nie mam żadnej miary ani standardu właściwej ilości smutku czy bólu po ważnych stratach. Wiem tylko, że najczęściej jest go bardzo dużo. Kiedy mamy poczucie, że ktoś zbytnio się nad sobą roztkliwia, to raczej oznacza, że sami nie jesteśmy w stanie być blisko tak intensywnych emocji. Czasem potrzebne są dwie, trzy osoby,bo dla jednej towarzyszenie przez dłuższy czas komuś pogrążonemu w głębokiej rozpaczy jest zbyt trudne, wręcz nie do zniesienia.

Być może jednak jakieś objawy żałoby mogą niepokoić. Ponoć stres spowodowany śmiercią bliskich może wywołać nawet chorobę psychiczną.

Myślę, że problemy emocjonalne mają raczej ci, którzy swoimi stratami się nie zajmują. Tymczasem głęboki płacz to uzdrawiające odreagowanie rozpaczy. Otoczenie często niepokoi się również tym, że osoby, które straciły kogoś bliskiego, słyszą jego głos czy kroki. Rzeczywiście, widać tu pewne podobieństwo do omamów, co w innej sytuacji mogłoby być wskazaniem do wizyty u psychiatry. Nie jestem lekarzem i trudno mi się na ten temat wypowiadać, ale myślę, że takie objawy po stracie można uznać za normalne. Z drugiej strony śmierć w najbliższym otoczeniu, jak każde dramatyczne przeżycie, może przyspieszyć proces ujawnienia się choroby psychicznej.

W jednym z wywiadów powiedziała pani, że często nie zdajemy sobie sprawy, jak głęboko w naszej psychice tkwi cierpienie po stracie bliskiego człowieka i jak wpływa ono na nasze życie. No właśnie, jak?

Wśród bezpośrednich skutków można wymienić obniżenie energii życiowej i utratę radości życia. Stosunkowo często bywa tak, że po śmierci któregoś z rodziców czy współmałżonka cierpienie jest na tyle dotkliwe, że bez naszej wiedzy i woli włącza się mechanizm psychiczny, który ma nas ochronić: znieczulenie czy odrętwienie emocjonalne. Ludzie czasem wyczuwają ten moment i opowiadają: "Napogrzebie jeszcze mogłam płakać, a potem wszystko zaczęło być jak za szybą".

W jaki sposób można komuś takiemu pomóc się zmienić?

Człowiek sam musi tego chcieć. Czasami otrzeźwienie nadchodzi wraz z jakimś życiowym wstrząsem, dla niektórych może to być na przykład groźba rozwodu ze strony współmałżonka. Jeżeli taka para przyjdzie na terapię, to może się okazać, że źródłem chłodu emocjonalnego jednego z partnerów jest "zamrożenie" uczuć po stracie, jakiej doznał w dzieciństwie.

Ci, którzy zostają, borykają się często z poczuciem winy z powodu, nazwijmy to, niezałatwionych spraw ze zmarłym.

Niedomknięte sprawy można dokończyć w sposób symboliczny, np. przez napisanie listu z przeprosinami czy rozmowę ze zmarłym na jego grobie. Jeśli zrobiło się za jego życia coś nie tak, można pomyśleć o zadośćuczynieniu, oczywiście wobec innego człowieka. Ktoś, kto np. wyrzuca sobie, że nie pożegnał się z matką przed śmiercią, bo zlekceważył wezwanie rodziny, może pomagać w hospicjum jako wolontariusz.

Niektórzy mają szansę przygotowania się do żałoby. Na innych spada ona nagle. Jak dalece to wpływa na sposób jej przeżywania?

Osoby, które mogły się do niej przygotować, zwykle lepiej znoszą stratę. Nieraz słyszałam wypowiedzi kobiet i mężczyzn, którzy spędzili z matką czy ojcem ostatnie dni ich życia i wspominali te chwile - chociaż brzmi to paradoksalnie - z głęboką radością. Mieli bowiem szansę powiedzieć sobie wszystko, co ważne, okazać miłość i jej doświadczyć.

Ponoć ludzie żyjący w szczęśliwych związkach, jeśli stracą partnera, łagodniej przechodzą żałobę. Gdzie kryje się źródło tego paradoksu?

Trudno powiedzieć, czy rzeczywiście zwykle tak się dzieje. Znam kilka takich sytuacji i myślę, że w tych związkach nie było niezałatwionych spraw albo było ich mało, bo partnerzy otwarcie się ze sobą komunikowali. W jednej z książek z serii "Balsam dla duszy" pewna kobieta wspomina rozmowę z ojcem po pogrzebie matki. Kiedy powiedziała mu, jak bardzo żałuje, że mama nie doczekała swoich 85. urodzin, ojciec odpowiedział, że chętnie by je świętował, ale cieszy się, że dożyli w szczęściu jej 84-lecia.

Według psychologów najbardziej stresogennym doświadczeniem w życiu jest śmierć współmałżonka.

Nie jest to teoria, tylko wyniki badań, które dowodzą, że osoby po takiej stracie mają największe nasilenie objawów stresu. Sytuacja taka wymaga bowiem całkowitego przebudowania życia, i to na wielu płaszczyznach - od najbardziej ogólnych przekonań i wartości po codzienne drobne nawyki, jak choćby sposób jedzenia śniadania. Konieczność tak ogromnego i wielostronnego przystosowania pochłania mnóstwo energii; w dodatku człowiek staje przed tym zadaniem w czasie, kiedy przeżywa ogromne cierpienie.

Za granicą istnieją grupy wsparciadla osób, które straciły bliskich. Jak jest z tym w Polsce?

Wiem, że w Internecie na polskich stronach jest forum funkcjonujące jako grupa wsparcia dla matek, które straciły dziecko. Parę lat temu istniała też w Warszawie podobna grupa wsparcia przy Fundacji "Rodzić po ludzku", jednak została rozwiązana. Nie słyszałam o grupach psychoterapeutycznych zajmujących się właśnie żalem po stracie. Mnie samej zdarza się czasem, kiedy pojawi się zapotrzebowanie, poprowadzić kilkudniowe spotkanie poświęcone tej problematyce. W USA czy Europie Zachodniej z pewnością byłoby łatwiej znaleźć taką grupę terapeutyczną czy grupę wsparcia, ale stanowią one kroplę w morzu potrzeb w porównaniu z liczbą np. grup dla osób uzależnionych czy ofiar przemocy.

rozmawiała Izabela Redlińska - Rzeczpospolita

hot|Rzeczpospolita.pl|31 10 2005 publikował wn 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/


Re: Strona. Biblioteka
Aleksandra  
22-11-2005 19:00
[     ]
     
Ostatnio czytałam taką książkę "Moja droga od rozpaczy do nadziei - pocieszenie po smierci dziecka". Napisała ją Magdalena Krzeptowska - kobieta studiująca teologię, która straciła w jednej chwili dwoje spośród czworga dzieci - utopiły się morzu. Tam jest taki fragment o kobiecie, której umarł synek. Nie umiala powstrzymac łez. Nawet nie chciała ukoić rozpacz po nim. Myślała w tym bardziej o sobie niż o nim. Pewnego dnia pojawił się Anioł i powiedział, że w Zaduszki będzie mogła spotkać się z synkiem. Inni też mogli się spotkac ze zmarłymi. Po przybyciu na miejsce spotkania do wszystkich przyszli bliscy, a ta kobieta wziąż czekała. Wreszcie otworzyły się drzwi i stanął w nich zmęczony mały chłopiec, który w rękach dźwigał zbyt ciężkie dla niego, napełnione wodą po brzegi wiadra. Matka wtedy z wyrzutem spytała się Anioła czemu jej synek obarczony jest takim strasznym ciężarem. Anioł odpowiedział, że to nie on kazał nieśc chłopcu wiadra i że nie są one wypełnione wodą, ale matczynymi łzami...
Gdy przeczytałam to, to zrobiło mi się bardzo przykro. Pomyslałam, że nie dość, że nie umiałam uratować mojej córeczki, to nawet teraz nie "troszczę" się on nią należycie. Zdaję sobie sprawę z tego, że w tym moim smutku zachowuje się samolubnie, ale wydaje mi się, że to jest śilniejsze ode mnie.

O tej książce informacje na stronie www.znak.com.pl

Gorąco polecam też inną książkę "Niezawinione śmierci" Williama Whartona, ale ostrzegam dużo płaczu. Książka przecudna. Daje dużo do myślenia.

Zachęcam do lektury. 



Re: Strona. Biblioteka
ulcia  
22-11-2005 23:08
[     ]
     
Witam Olu.Jak mi poleciłaś tą książkę mailem tak ją kupiłam i wlaśnie jestem w trakcie jej czytania.Dziękuję Ci bardzo naprawde jest piękna. Ściskam mocno i gorąco polecam książkę.

mama Kubusia ur. i zm. 20,09,2005 


Re: Strona. Biblioteka - do Oli i Ulci
ewamonika1  
23-11-2005 09:17
[     ]
     
Dziewczyny,
byłyście w dziale "biblioteka" na stronie Dlaczego? Może któraś z tamtych pozycji też Was zainteresuje - polecam :)

http://www.dlaczego.org.pl/biblioteka.htm

ps. są 3 strony omówień ksiązek (przejście do kolejnej - pod info o ostatniej książce na danej stronie).

pozdr. ewa 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/


Re: Strona. Biblioteka - do Oli i Ulci
ulcia  
24-11-2005 17:39
[     ]
     
Witam,tak byłam i jak tylko skończę czytać tą książkę (mało czasu mam na czytanie) to zabieram się za "Niezwinione śmierci" a później pewnie kolejne.Dziękuje za podpowiedz. Ściskam mocno

Mama Kubusia ur i zm 20,09,2005 


Re: "Siła miłości"
ewamonika1  
07-02-2006 16:53
[     ]
     
http://ale.gratka.pl/ogloszenie/170691.html

"Jest to przejmująca opowieść o triumfie matki, która wygrała walkę o wyrwanie syna ze świata ciszy. Niezwykła opowieść o matce, która zgłębiła tajemnicę syna: niemówiącego i niereagującego na słowa ani na dotyk. Dla Cheri Florance - lekarza patologa mowy, wykładającej psychiatrię - własny syn Whitney stał się największym wyzwaniem. Stojąc wobec bariery, która odgradzała go od świata, przełamała opory nauczycieli i lekarzy, i wyrwała syna ze świata ciszy. To nie tylko poruszająca opowieść o miłości matki, to także źródło wiedzy, doświadczenia i promyk nadziei dla rodziców, którzy zmagają się z podobnymi przeciwnościami." 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/


Re: Strona. Biblioteka
Iwonka  
01-03-2006 20:39
[     ]
     
,,Siła emocji" Michelle Larivey -Zrozumieć uczucia .Jak sobie z nimi radzić . wyd KDC www.kdc.pl
Pięknie wydana książka w twardej oprawie i bardzo potrzebna.Serdecznie polecam ,wydana w tym roku. 


Re: "Smutek dziecka; jak pomóc dziecku przeżyć stratę i żałobę"
ewamonika1  
03-03-2006 14:10
[     ]
     
http://www.rodzinna.pl/rodzinna/product_info.php?products_id=912

e. 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/


"Doświadczenie żałoby. Różne typy śmierci, różne typy żałoby"
ewamonika1  
03-03-2006 14:13
[     ]
     
http://www.rodzinna.pl/rodzinna/product_info.php?products_id=941

uwaga: na stronie kilkanaście fragmentów książki.

e. 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/


Re: "Moja droga dd rozpaczy do nadziei. Pocieszenie po śmierci dziecka"
ewamonika1  
09-03-2006 12:46
[     ]
     
http://www.dlaczego.org.pl/forum/view.php?bn=nowe_starsze&key=1141904681 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/

Last edited on 09-03-2006 12:47 by ewa

Re: Strona. Biblioteka
Sylwia M.  
14-03-2006 08:09
[     ]
     
Ja polecam stronę http://www.hellinger.pl
Byłam ostatnio na warsztatach psychoterapeutycznych "ustawienia rodzinne "- bardzo mi one pomogły - kochani to działa!!! 


Re: Strona. Biblioteka,książki które pomagają żyć
Iwonka  
20-03-2006 11:50
[     ]
     
dzięki nim przetrwałam , śmierć dziecka,ojca, wszystkich babć i pomogły mi uwierzyć....Luise L.Hay -Poznaj twoją wewnętrzną moc-poradnik udanego życia dla kobiet i Poznaj Moc, która jest w tobie www.dobreksiazki.pl Veronica Ray -Jak się wzmocnić? przewodnik autoterapii, niestety nie wiem czy można ją dostać i gdzie i zawsze warto przeczytać, dla kobiet: Toksyczne związki- Autor Pia Mellody i Leczenie uzależnionego umysłu Autor Lee Jampolsky obie www.jsantorski.pl Pozdrawiam 


Jak postępować z dzieckiem z uszkodzeniem mózgu
aniao3  
01-06-2006 21:48
[     ]
     
książka autorstwa:
Glenn Doman, Janet Doman
seria: Cicha rewolucja
tytuł: Jak postępować z dzieckiem z uszkodzeniem mózgu
Wydawnictwo PROTEXT, Poznań 1996

o książce:
Ta wyjątkowa książka wprowadza czytelnika w trudne zagadnienia rozwoju ludzkiego mózgu, zaburzeń spowodowanych uszkodzeniem mózgu w trakcie rozwoju i przede wszystkim sposobów ich leczenia. Książka adresowana jest do rodziców dzieci z zaburzeniami powstającymi w wyniku uszkodzeń mózgu, takimi jak: opóźnienie umysłowe, upośledzenie umysłowe, porażenie mózgowe, zaburzenia emocjonalne, padaczka, autyzm, dziecko wiotkie, spastyczne, sztywne, atetotyczne, nadpobudliwe, zespół Downa. Napisana jest językiem zrozumiałym dla ludzi bez medycznego wykształcenia. Wyjaśnia dlaczego dzieci z uszkodzeniem mózgu nie rozwijają się prawidłowo i tłumaczy co możemy zrobić aby ich rozwój przyspieszyć i wprowadzić na właściwe tory. Ta książka powinna być również interesująca dla czytelników zawodowo zajmujących się problemami dzieci niepełnosprawnych z powodu uszkodzenia mózgu. Lekarze, rehabilitanci, pedagodzy znajdą w niej informacje z pierwszej ręki o "metodzie", wokół której narosło tak wiele nieporozumień powtarzanych niestety również w podręcznikach.

więcej:
http://www.techniczna.com.pl/default.asp?isbn=83-85635-17-4

niestety - nakład wyczerpany, ale mysle ze i tak warto o niej w naszej bibliotece napisac
usciski



::   w górę   ::
Jump to :
Forum tworzone przez W-Agora