dlaczego.org.pl  
Forum dlaczego.org.pl  >> CHORE DZIECKO
You are not logged in       

Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
ewamonika1  
07-11-2006 16:32
[     ]
     
Kopiuję z Rzeczpospolitej, z 7.11.
Nie chcę nikogo osądzać. Nie jestem w sytuacji tych rodziców. Na pewno jest to bardzo trudne. Poznałam jednak kilkoro rodziców, którzy nie mogąc patrzeć na niewyobrażalne cierpienie swych dzieci, żałowali że nie mogą zakończyć tej męczarni. I wg mnie - choć bardzo bolesne - byłoby to wytłumaczalne. Nie umiem sobie nawet wyobrazić ich tragedii, dlatego wklejam niejako "do wiadomości", nie chodzi mi o potępianie kogokolwiek.

Wielka Brytania

Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki


Jedna z najbardziej prestiżowych akademii medycznych postuluje, aby "rozpocząć debatę" na temat zabijania upośledzonych niemowląt


Zwolennicy eutanazji twierdzą, że dopuszczalna byłaby ona tylko w przypadku najcięższych upośledzeń dzieci, takich jak rozszczepienie kręgosłupa czy straszliwa choroba skóry Epidermolysis bullosa
AP
- Niepełnosprawne dziecko oznacza niepełnosprawną rodzinę - argumentują członkowie Królewskiej Akademii Położnictwa i Ginekologii w Londynie, cytowani przez " Sunday Times". Niepokoi ich to, że dzięki postępowi medycyny niemowlęta, które kiedyś by umarły zaraz po urodzeniu, obecnie mają szanse na przeżycie.

W związku z tym proponują, aby brytyjskie środowisko lekarskie rozważyło stosowanie w takich przypadkach eutanazji. Według nich służyłoby to "dobru rodziny". Nie tylko bowiem uwolniłoby rodziców od "emocjonalnych ciężarów", ale również pozwoliło im zaoszczędzić pieniądze. W pewnych przypadkach utrzymanie przy życiu chorego noworodka kosztuje nawet kilka tysięcy funtów miesięcznie.

Uczelnia podkreśla, że chodzi tylko o najcięższe upośledzenia, takie jak rozszczepienie kręgosłupa czy straszliwa choroba skóry Epidermolysis bullosa. Przeciwnicy eutanazji podkreślają jednak, że gdy raz się na nią zezwoli, z czasem obejmować będzie kolejne grupy ludzi.

- Gdyby zabijanie niemowląt było dopuszczone, mogłoby to mieć wpływ na podejmowanie decyzji w sprawie późnej aborcji. Być może część rodziców nie decydowałaby się na jej dokonanie, ale podtrzymywała ciążę i podejmowała ryzyko co do jej wyniku - argumentują pracownicy Królewskiej Uczelni. Według ich zwolenników, skoro zabija się dziecko w dziewiątym miesiącu ciąży, równie dobrze można je zabić w pierwszym miesiącu życia.

Gdy zadzwoniliśmy na uczelnię, chcący zachować anonimowość pracownik biura prasowego zdystansował się od opisanego przez " Sunday Times" apelu. - Nie opowiadamy się ani za, ani przeciw eutanazji - powiedział. - Chcieliśmy tylko zainicjować na ten temat debatę - oświadczył i odesłał nas do Rady Bioetyki Nuffield, która miała być prawdziwym pomysłodawcą inicjatywy.

- Od dłuższego czasu prowadziliśmy w tej sprawie szerokie konsultacje. Nasz pełny raport w tej sprawie opublikujemy dopiero za tydzień. Do tego czasu nie możemy komentować ani jego zawartości, ani przecieków do prasy - oświadczyła " Rz" Catherine Joynson z Nuffield.

Mimo to opisana przez " Sunday Times" propozycja wywołała w Wielkiej Brytanii burzę. - Zabijanie nie może być częścią opieki zdrowotnej. Zmieniłoby to całą naturę medycyny, która stanie się w ten sposób rodzajem inżynierii społecznej, której celem będzie maksimum zysków dla społeczeństwa i usunięcie tych, którzy wydają się bezwartościowi - powiedział brytyjskiej gazecie prof. John Wyatt z londyńskiego szpitala uniwersyteckiego.

Podobne opinie można usłyszeć wśród niepełnosprawnych. - Ludzkie życie nie może zależeć od subiektywnej decyzji lekarza. Oni mają ludziom pomagać, a nie ich zabijać - oburza się w rozmowie z " Rz" Simone Aspis z Brytyjskiej Rady Niepełnosprawnych. - Jeżeli zezwolimy na eutanazję dzieci, powiemy niepełnosprawnym dorosłym, że lepiej by było, gdyby kiedyś zostali zabici - dodała.

W sukurs zwolennikom zabijania niemowląt niespodziewanie przyszła natomiast Edna Kennedy, matka 36-letniego Johna, który trzy lata temu umarł na Epidermolysis bullosę. - W ekstremalnych sytuacjach, gdy dziecko naprawdę cierpi, matka powinna mieć prawo wyboru - powiedziała "Timesowi".

RAFAŁ KOSTRZYŃSKI, PIOTR ZYCHOWICZ

--------------------------------------------------------------------------------

Pozbawianie życia bywa najlepszym rozwiązaniem
Tak naprawdę to się dzieje od lat, tylko nikt się o tym nie dowiaduje. Dzieci, które znajdują się w beznadziejnej kondycji, są odłączane od aparatury i pozwala się im umrzeć. Dlaczego więc tego nie zalegalizować? Czasami zdarzają się bardzo trudne sprawy, w których cierpienie dziecka jest tak potworne, że medycyna jest bezradna. Środki znieczulające nie działają, nie ma żadnej nadziei na poprawę. Takie dzieci często zresztą nie mają żadnego kontaktu z rzeczywistością. Zadaniem lekarzy jest dbanie o ludzi. Zwykło się uważać, że chodzi tu o utrzymywanie człowieka przy życiu. Myślę jednak, że równie dobrze może to oznaczać pozbawienie człowieka życia, jeżeli jest to dla niego lepsze. Przeciwnicy takich rozwiązań zakładam, że w Polsce jest ich bardzo dużo mówią, że lekarz nie jest Bogiem, nie może decydować o życiu i śmierci. Ale tak naprawdę to właśnie podtrzymując w sztuczny sposób życie, uzurpujemy sobie prawo do bycia Bogiem. Pozwólmy działać siłom natury! Chrześcijanie wierzą, że po śmierci czeka ich drugie, wspaniałe życie w niebie. W takim razie już w ogóle ich nie rozumiem. Dlaczego za wszelką cenę starają się opóźnić moment, w którym człowiek idzie do raju?

Dr Richard H. Nicholson jest redaktorem naczelny brytyjskiego Biuletynu Etyki Lekarskiej


Nie zgadzam się na legalizację
Ta dyskusja toczy się już od lat. W Holandii pod koniec lat 80. było kilka przypadków eutanazji noworodków z ciężkimi chorobami genetycznymi. Sądy przyznały lekarzom rację. Już wtedy powstało silne lobby na rzecz zalegalizowania eutanazji noworodków. Moim zdaniem eutanazja nie powinna stanowić części normalnej praktyki lekarskiej i tym bardziej nie powinna być uregulowana prawnie. Jeżeli zostanie zalegalizowana i uznana za część praktyki medycznej, niemożliwe będzie jej efektywne kontrolowanie. W każdej chwili lekarz wraz z rodzicami będzie mógł zadecydować o zakończeniu życia dziecka. A kiedy jeden obywatel decyduje o życiu lub śmierci drugiego, pojawia się niebezpieczeństwo. Propozycja brytyjskich lekarzy wpisuje się w pewną społeczną tendencję odczuwalną w krajach zachodnich. Wielu uważa, że gdy cierpienie zaczyna przeważać w życiu człowieka, lepiej byłoby, gdyby po prostu umarł. Lekarze, którzy tak uważają, często posługują się argumentem, że ta forma eutanazji, choć nielegalna, jest często stosowana. Odpowiem im, że mimo iż jazda po pijanemu jest zakazana, wiele osób po pijanemu jeździ. Czy z tego powodu powinno się ją zalegalizować? Mimo że jestem przeciwny eutanazji noworodków, uważam, że dyskusja na ten temat jest potrzebna i ważna.

Prof. Henk Jochemsen jest przeciwnikiem eutanazji, dyrektorem holenderskiego Instytutu Etyki Medycznej im. Lindebooma w Ede 
---------------
http://www.wady-dloni.org.pl/

Last edited on 21-11-2006 18:41 by ewa

Re: Czu wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
marzekal  
21-11-2006 17:56
[     ]
     
Nie będę się wypowiadać na ten temat ale dla zastanowienia chcę przytoczyć słowa Pani Logopedy mojego Syna, która przestała być naszą Panią. Byłam już w zaawansowanej ciąży z Karoliną, po stracie Szymka a Pani Logopeda stwierdiła, że wszystkie wady są wynikiem ratowania na siłę Wcześniaków, które natura kiedyś sama likwidowała. Ratujemy za wszelką cenę, to teraz mamy. Maciek też jest ratowanym za wszelką cenę Wcześniakiem, Karolina cudem uratowana po odklejeniu łożyska.
A co najważniejsze niedawno rozmawiałam z naszym nowo wybranym burmistrzem - jego Synek po urodzeniu dostał 1pkt, wg Pani Doktor miał pozostać "Roślinką" (to jej słowa, nie moje) a teraz chodzi do najlepszego liceum w mieście...
Czy więc wolno? 


Re: Czu wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
MAŁAKROPECZKA  
02-03-2011 15:34
[     ]
     
"Dlaczego" jest specyficznym miejscem... Tutaj kobiety mają się wzajemnie wspierać... Z uwagi na to, że jest to artykuł taki, a nie inny nie powinien się tutaj w ogóle pojawić...Zgoda...Niby nikt nikogo nie oceniał, ale z drugiej strony, jest tu trochę kobiet po terminacji ciąży i może tak by ktoś pomyślał o Nich?? Bo dla takiej kobiety, to raczej nie ma różnicy, czy dziecko było urodzone w terminie, czy przed terminem... One kochały Swoje Dzieci jak każda z Nas...Ciekawy artykuł, ale nie koniecznie na łamach "Dlaczego"...Trochę wyczucia... 
MAŁA KROPECZKA (*) braciszek lub siostrzyczka
MÓJ SKARBEK BORYSEK 5tc (*)
16.12.2010r

"...a gdy Będziesz daleko, o jedno tylko proszę...Pamiętaj patrząc w gwiazdy, że KOCHAM CIĘ!!!"

KOCHAM CIĘ SYNECZKU !!

Re: Czu wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
atusia13  
02-03-2011 16:09
[     ]
     
Także nie wiem czemu to pytanie ma służyć. Powiem krótko nie wolno zabijać dzieci czy to przez aborcje czy przez terminację. Nie chronimy je przed cierpieniem, bo dokonując terminacji, aborcji właśnie zadajemy mu najpotężniejsze cierpienie w ich życiu. 
Beata
Mama Marcelka z wadą letalną ur.14.05.2009 - zm 24.03.2011 http://funer.com.pl/epitafium,marcel-wysocki,5849,1.html

Re: Czu wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?...do atusia 13
MAŁAKROPECZKA  
02-03-2011 16:24
[     ]
     
Wiesz? Nie powinnaś tak pisać. Rozumiem, że to Twoje zdanie na temat terminacji, jednak powinnaś wiedzieć, że piszesz na forum otwartym, gdzie Twoje wypowiedzi mogą przeczytać kobiety po terminacji, które obecnie opłakują swoje dzieci... Wiesz?? Pomimo, że ja osobiście straciłam Dzieciątko "naturalnie" i nie miałam do czynienia z terminacją,uważam, że nie do człowieka należy ocena postępowania innych, a już na pewno nikt nie ma prawa w tym szczególnym miejscu wypisywać, że kobiety, które poddały się terminacji, zgotowały Swoim Dzieciom najgorszy los i ból... Masz prawo myśleć co chcesz, ale nie można wypisywać w miejscu pełnym cierpienia, gdzie przecież niejedna kobieta po terminacji stara się pogodzić ze śmiercią Dziecka i ze sobą, że zgotowała Dziecku najgorszy los... Może czepiam się pierdół... ale uważam, że po prostu trzeba wiedzieć kiedy się hamować w wygłaszaniu swoich poglądów... 
MAŁA KROPECZKA (*) braciszek lub siostrzyczka
MÓJ SKARBEK BORYSEK 5tc (*)
16.12.2010r

"...a gdy Będziesz daleko, o jedno tylko proszę...Pamiętaj patrząc w gwiazdy, że KOCHAM CIĘ!!!"

KOCHAM CIĘ SYNECZKU !!

Re: Czu wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?...
EwelinaW  
02-03-2011 19:14
[     ]
     
Ja osobiście nie mam nic przeciwko temu, że ewamonika wkleiła nam ten artykuł. Skłania do refleksji. I rozmowie na temat trudny, którego ludzie unikają i boją się wyrazić własną opinię, aby nie być szykanowanym.

Nie spodobał mi się ten pomysł, o którym już słyszałam, aby nie ratować dzieci z ciężkimi uposledzeniami. Nie podoba mi się także łatwość podejmowania decyzji o terminacji, bo coraz więcej kobiet decyduje się na nią, gdy wada dziecka nie jest wadą letalną. Nie jestem przeciwna terminacji w sytuacjach naprawdę ciężkich. Tu już jakby kwestia sumienia, niech decyduje. Ale zaniechanie ratowania dzieci urodzonych ze wzgledu na wady i ciężkie powikłania wykracza daleko poza moje sumienie.
Małakropeczko, na forum 'CHORE DZIECKO' dzielimy się nie tylko cierpieniem...Zresztą na stracie też między sobą dzielimy się radościami...
Życzę Ci, abyś nie musiała stawać w takiej sytuacji, jak Atusia, bo na razie chyba nie za bardzo rozumiesz, co czujemy, kiedy wiemy, że kobiety nie dają szansy życia ze wzgledu na chorobę (nie mówię o wadach letalnych, jak bezmózgowie, bezczaszkowie, itp.), a my wiemy, jaki to cudowny dar, mimo wymienionych w artykule kosztów emocjonalnych, finansowych, to zysk jest o wiele większy. Abyś tego niegdy nie zrozumiała, tego Ci życzę z całego serca.

Mama Królewny Zuzi(*)
i Księżniczki Natalki
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ 
"Śmiertelnie chore dzieci wiedzą, że umrą. Jest to wiedza nieświadoma ale kieruje ich postępowaniem. Ci, którzy żegnają się z nimi, mają przytępiony słuch. Jesteśmy głusi na przekazy umierających."

Re: Czu wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?...Do EwellinyW
MAŁAKROPECZKA  
03-03-2011 14:02
[     ]
     
Droga Ewelino... Masz rację. Nie miałam możliwości stanąć przed wyborem urodzenia chorego dziecka. Z tym akurat doskonale trafiłaś, jednak nie wiesz, bo niby skąd, że temat chorego dziecka jest mi doskonale znany. Mam bardzo, ale to bardzo chorego kuzyna. Nie widzi, nie chodzi, jest na poziomie intelektualnym ośmiomiesięcznego dziecka, a pomimo to bardzo Go Kocham. Jeśl kiedyś m nie przytrafi się taka sytuacja, to na pewno zrobię wszystko, aby Moje Dziecko było Szczęśliwe... Jednak uważam, że artykuł w tym miejscu, oraz słowa Atusi13 mogą urazić Mamy cierpiące po dokonanej terminacji...To wszystko... 
MAŁA KROPECZKA (*) braciszek lub siostrzyczka
MÓJ SKARBEK BORYSEK 5tc (*)
16.12.2010r

"...a gdy Będziesz daleko, o jedno tylko proszę...Pamiętaj patrząc w gwiazdy, że KOCHAM CIĘ!!!"

KOCHAM CIĘ SYNECZKU !!

Re: Czu wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?...Do EwellinyW
EwelinaW  
03-03-2011 23:17
[     ]
     
No cóż...na 'terminacji' nie wklejony został ten artykuł. Są wyznaczone 'pokoje', więc nie widzę problemu w tym, że możemy tutaj akurat na ten temat porozmawiać i wymienić się poglądami. Nie da się każdemu dogodzić, a nie padły obraźliwe, niecenzuralne, czy nawet nietaktowne sformułowania. Dobrze, że mamy okazję. Możemy się od siebie uczyć. Ja 'lubię' takie rozmowy, bo zmuszają mnie do zastanowienia się, czasami korygują w niewielkim stopniu moje spojrzenie na tematy trudne i umożliwiają kontakt z osobami, które widzą inaczej. I nie ma w tym nic złego. Nie rozmawianie na tematy trudne, bo może komuś nie pasują, bo może ktoś kto nie powinien usłyszy, bądź przeczyta, bo boimy się, że nas się wyśmieje, czy wręcz przeciwnie zbeszta. Taka postawa, zamykania ust, powowduje, że wiele tematów, jest tematami tabu w społeczeństwie.
Z racji tego, że 'dlaczego', to miejsce, gdzie spotykają się głównie osoby, które zostały ciężko doświadczone przez los, nikt nie napisze obraźliwych słów (no chyba, że jakiś przypadkowy jołob) i nikt nie wystawi oceny, ani nie przykleji rodzicom niewybrednej etykietki.
Nie traktujmy siebie na wzajem, jak ludzi trędowatych, tylko rozmawiajmy. Nie krytykujmy małakropeczko...
Myślę też, że od tego jest administrator forum. Gdyby zauważył, że temat nie nadaje się do tego, aby figurować na forum, to zapewne by dziewczyny usunęły, albo przynajmniej zwróciły uwagę. Na 'dlaczego' też mamy nad sobą szefów i nie wchódźmy w ich kompetencje.


Mama Królewny Zuzi(*)
i Księżniczki Natalki
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 
"Śmiertelnie chore dzieci wiedzą, że umrą. Jest to wiedza nieświadoma ale kieruje ich postępowaniem. Ci, którzy żegnają się z nimi, mają przytępiony słuch. Jesteśmy głusi na przekazy umierających."

Re: Czu wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?...Do EwellinyW
MAŁAKROPECZKA  
04-03-2011 10:47
[     ]
     
Masz rację Ewelino...Chyba zbyt emocjonalne podejście do życia mam ostatnio...Czepiam się "pierdół", nadinterpretowuję wszystko...nawet nie tylko na forum... Postaram się myśleć "normalniej" :) 
MAŁA KROPECZKA (*) braciszek lub siostrzyczka
MÓJ SKARBEK BORYSEK 5tc (*)
16.12.2010r

"...a gdy Będziesz daleko, o jedno tylko proszę...Pamiętaj patrząc w gwiazdy, że KOCHAM CIĘ!!!"

KOCHAM CIĘ SYNECZKU !!

Re: Czu wolno zabijać niepełnosprawne noworodki? Małakropeczka
atusia13  
02-03-2011 18:56
[     ]
     
Nie zamierzałam nikogo urazić. Odpowiedziałam tylko na pytanie w tytule. I na tym zakończę... 
Beata
Mama Marcelka z wadą letalną ur.14.05.2009 - zm 24.03.2011 http://funer.com.pl/epitafium,marcel-wysocki,5849,1.html

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
02-03-2011 21:23
[     ]
     
No cóż. Artykuł z kategorii ciężkich. Z jednej strony kto dał nam prawo zabijać, z drugiej strony kto dał nam prawo ratować. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Niestety. Bo myślę, że artykuł de facto o odłączeniu aparatury nieuleczalnie choremu dziecku. Budzi to mój moralny sprzeciw, ale nie wobec rodziców kochających dzieci i podejmujących taką pewnie trudną decyzję, a wobec niesprawiedliwego cierpienia "nic nie budzi takiej niesprawiedliwości jak krzywda dziecka".
Rodziców nie ocenię. "Znamy się na tyle na ile nas sprawdzono". Wielu mówiło nigdy, a potem robiło co innego.I nie jest to zarzut wobec kogoś, a jedynie weryfikacja historii ludzkości i mechanizmów zachowań. Zupełnie ogólne stwierdzenie nie dotyczące bezpośrednio nikogo ani z forum ani globalnie. "Dziś podjęta decyzja, nie musi być taka sama podjęta w "przyszłości".
Dlatego nie mnie jest oceniać, mogę współczuć jedynie. To zbyt mało, ale to mogę na pewno. Nie obiecuję, że zrozumiem, bo każdy jest inny. Kto ją ma naprawdę? Nie wiadomo.Ja dziś uważam, że np. nie zrobiłabym aborcji i w przeszłości mogłam, byłam w ciężkiej sytuacji, a nawet i byłyby wtedy wskazania. Nawet koleżanki mnie namawiały. Dodam, że nie chodzi o terminację. Czy postąpiłabym podobnie przy drugiej ciąży? Wydaje mi się, że tak. Ale w niej nie jestem, nie stoję drugi raz przed takim wyborem i będąc szczerym i zgodnym z własnymi przekonaniami, gdyby ktoś spytał powiedziałabym Nie wiem. Każdy ma inną psychikę, inne przekonania, inną rację. Czasem inny czas, miejsce, stan..
Dlatego terminacja, odłączenie aparatury, próba ratunku - akceptuję wszystko, w sensie nie oceniam. Eutanazję poprzez wstrzyknięcie czegoś jedynie zostawiam ludziom dorosłym, którzy podejmują decyzję sami za siebie.

Chciałabym dodać, że ratowanie wcześniaków to inny problem. Moja koleżanka urodziła w 24 tygodniu w Irlandii i dziecko jest 100% zdrowe, a każdy (oprócz rodziców) chciał żeby umarło bo pewnie będzie roślinką. 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/
Last edited on 02-03-2011 21:27 by mikew

morena  
02-03-2011 23:20
[     ]
     
 


morena  
02-03-2011 23:20
[     ]
     
 


Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
morena  
02-03-2011 23:20
[     ]
     
Zastanawiam się nad pierwszymi 3 członami tego pytania: Czy wolno zabijać ... ? W miejsce kropek można bowiem wpisać cokolwiek: 15-latków z zespołem Downa, osoby, które doznały uszczerbku na zdrowiu w wyniku wypadków drogowych, dzieci, u których wykryto na jakimś etapie życia chorobę nowotworową, chorych psychicznie, kogoś, kto zabił kogoś i inne. Dziś mamy dziecko zdrowe, sami jesteśmy zdrowi. ale nie wiemy co będzie jutro. Może ktoś z nas będzie 'rośliną', która nie mogąc wypowiedzieć się za siebie, w duchu będzie błagać, by nikt z jej bliskich czy opiekujących się nią specjalistów, nie odbierał jej życia, bo nie wiemy co myślą takie osoby. Przypuszczamy jedynie, że cierpią i tłumaczymy, że chcemy skrócić ich cierpienie. A może to my, patrzący na nich cierpimy i chcemy skrócić własne cierpienie?

Myślę, że każdy ma wybór.
Na pytanie
-Czy wolno mi zabijać?
można odpowiedzieć pytaniem
-Czy mogę nie zabić?

W tym tekście dość wątpliwe jest dla mnie stwierdzenie, że zabijanie dzieci >>uwolniłoby rodziców od "emocjonalnych ciężarów"<< Nie jestem na podforum "terminacja", ale trudno mi sobie wyobrazić, że rozmawiające tam osoby dzielą się radością wynikającą z przerwania ciąży. Ja osobiście bardzo im współczuję. Myślę, że zabrakło im wsparcia. Wsparcia, które pomogłoby im udźwignąć ciężar potencjalnej choroby dziecka, ciężar straty dziecka w wyniku choroby letalnej czy też ciężar zostania rodzicem w takich a nie innych okolicznościach. Czasem bowiem lęk przed jakąś sytuacją i podjęte pod jego wpływem decyzje mogą okazać się większym źródłem cierpienia niż sama ta sytuacja. 

Last edited on 02-03-2011 23:34 by morena

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
04-03-2011 11:27
[     ]
     
Moje zdanie : jest 21 wiek.Dzieci z rozszczepem kręgosłupa żyją i funkcjonują bez zarzutów-w większości.Czy lekarz nie powinien zamykać przpukliny dlatego że to dziecko powinno umrzeć z powodu wycieku płynu mózgowo-rdzeniowego??????
Moje dziecko ma wodogłowie i ogromne zaniki mózgu.Żyje .Nie chodzi nie mówi nie siedzi.Ale słyszy,czuje , reaguje.Oddycha sam.Czy w przeszłości lekarz miał go nie operować i nie zakładać zastawki,aby umarł???Niedawno Kacper miał zapalenie wyrostka - lekarz miał odmówic lub ja miałam odmówic zabiegu bo to dziecko nie rokuje????
Kto jest panem życia i śmierci???My rodzice,czy lekarze???Nie wiem.........Ale nie żyjemy w średniowieczu i te dzieciaczki mają szansę.
A co do tych "pokoi" na forum to ja tu chyba nie pasuję bo do żadnego pokoju się nie nadaje.....Napisałam w temacie chore dziecko zapytanie - oczywiście bez odp.Wchodząc tutaj mając nawet zdrowe dziecko można się tylko po przeczytaniu tych dołuujących p[ostów pod tytułem jest mi tak ciężko,czuję się bezradna itp - można tylko popełnic samobójstwo.Wchodząc tu 1 raz miałam nadzieję ze znalazłam coś da siebie - są ludzie z podobnymi problemami.A tu nie dzieli się problemami tylko ciągłe użalanie sie .Wystarczy zaakceptować chorobę dziecka i żyć. 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Dodis  
04-03-2011 18:22
[     ]
     
Mnie najbardziej bolał fakt jak moja znajoma mówiła że jej kuzynce nie zrobili badań i i teraz musi wychowywac dziecko z ZD,bo gdyby wiedziała to by usuneła. Bardzo mnie to zabolało bo gdy mnie informowano że widzą duży problem u mnie to pomyślałam pewnie ma ZD ale i tak je będe kochać ale niestety nie żyło. Trudno mi wypowiedzieć jednakże jeśli wiadomo że walczymy o maleństwo wiedząc że nie ma szans i bardzo cierpi,nie chcę tu nikogo urazić ale uważam że warto walczyć. Czasem nawet medycyna może się mylić.Mama Natalki ur/zm 05.03.2010 i synka pod sercem 23tc 
D.Czekaj

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
04-03-2011 21:10
[     ]
     
Dodis zgadzam się z tobą.Po to jest postęp medycyny,aby móc ratowac życie.Mi żaden lekarz nie powiedział że nie będzie leczył Kacpra bo nie rokuje na normalne życie 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
malgoska  
04-03-2011 21:29
[     ]
     
A kto dał nam prawo do zabijania? Dziś zabijać będziemy my, a jutro będą zabijać nas... Myślę, że temat poruszony tu jest bardzo bolesny w stosunku do rodziców dzieci niepełnosprawnych. Mogę się tylko domyślać co czujecie czytając podobne artykuły. Mój synek miał zdiagnozowaną wadę letalną, a mimo to chciałam Go urodzić. Kiedyś słyszałam opinię prof. genetyki, która powiedziała nie można na 100% stwierdzić, że dziecko ma wadę letalną... dopiero jak umrze... Musimy również pamiętać o czymś takim jak błąd lekarski, np. w naszym wypadku zdiagnozowano u nas dysplazję tanatoforyczną, nasz gin oraz klinika gin.-poł. w Poznaniu, po śmierci mojego synka okazało się, że była to wrodzona łamliwość kości. Lekarz również może się mylić. Tak mi się wydaje, że jeśli my dziś będziemy decydować o życiu bądź śmierci naszych dzieci, to jutro dzieci będą decydować o życiu bądź śmierci swoich niedołężnych rodziców. Medycyna powinna brnąć do przodu, a nie iść na łatwiznę... 
mama Aniołka Piotrusia ur.zm.26.05.2010
http://piotrusciebiera.pamietajmy.com.pl/ i ziemskiego Szymcia ur.29.05.2011r

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
kulkry58  
04-03-2011 21:18
[     ]
     
Tez jestem takiego samego zdania,ze o nasze kochane dzieciaczki trzeba walczyc,bo nikt nam nie powiedzial,ze zycie to bajka! Ja wychowywalam synka ,ktory przezyl prawie 17 lat i zaluje ,ze zyl tak krotko,oddalabym swoje zycie za zycie mojego syna. Dzis nie zaluje ,ze opiekowalam sie dzieckiem "roslinka"byl calym moim zyciem tak kochanym jak matka moze kochac swoje dziecko i mam prawo zajac glos ,moje zdanie,ze bez wzgledu czy dziecko zdrowe,czy chore to nasze dziecko,o ktore trzeba walczyc. Jarka zycie to byla walka z wiatrakami i jakbym mogla powtorzylabym swoje zycie jeszcze raz! Przy zdrowym dziecku(a mam syna starszego od Jarka ) sa inne radosci przy chorym dziecku,kazdu minimalny postep urasta do wielkiej radosci,kazdy usmiech to nagroda najdrozsza sercu. mama Jarka 


Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
malgoska  
04-03-2011 21:53
[     ]
     
Gdybym miałam jeszcze raz podjąć decyzję o życiu mojego Piotrusia, nie byłaby inna. Mimo, że każda wizyta nie pozostawiała złudzeń, ja miałam nadzieję, walczyłam o każdy dzień i miesiąc Jego życia w moim brzuszku. Nagrodą były narodziny Piotrusia, 5min po północy w DZIEŃ MATKI przyszedł na świat, moje pierwsze dziecko, mój syn. Odszedł po 2h i 15min... 
mama Aniołka Piotrusia ur.zm.26.05.2010
http://piotrusciebiera.pamietajmy.com.pl/ i ziemskiego Szymcia ur.29.05.2011r

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
EwelinaW  
04-03-2011 22:12
[     ]
     
Będąc osobą wierzącą, wierzę też w cuda...I to też mnie trzymało, że może to cudowne uzdrowienie dotknie i moje dziecko. Takiego cudu nie dostaliśmy, ale inny...Jej 9,5 miesiąca...
I warto było się 'męczyć'...Właśnie dla tego uśmiechu, spojrzenia pełnego miłości...Choć czasami zastanawiami się, co by było gdyby...To jestem przeszczęśliwa, że nie zdecydowaliśmy o jej życiu, że lekarze walczyli o naszą Zuzię.
Są przecież pewne wytyczne, kiedy odłączenie aparatury jest możliwe. I medycyna zaszła do tego momentu, kiedy aparatura pomaga ocenić, czy człowiek ma świadomość, czy organizm funkcjonuje, czy jest to TYLKO bijące serce, brak czynności nerek i mózgu. Uważam, że te kryteria, na których lekarze opierają się odłączając sprzęt, czy to noworodkowi, czy osobie dorosłej, nie budzą kontrowersji, są usystematyzowane dość jasno.

Wiecie co, jeszcze raz przeczytałam ten artykuł. I widać, że autor kompletnie nie ma pojęcia o czym pisze. Kiepsko w moim odczuciu przedstawił argumentację "za" i "przeciw".

Mama Królewny Zuzi(*)
i Księżniczki Natalki
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 
"Śmiertelnie chore dzieci wiedzą, że umrą. Jest to wiedza nieświadoma ale kieruje ich postępowaniem. Ci, którzy żegnają się z nimi, mają przytępiony słuch. Jesteśmy głusi na przekazy umierających."

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
05-03-2011 10:05
[     ]
     
Ja uważam że każdy ma prawo życ.Kiedyś chore dzieciaczki umierały.Teraz żyją i nie nic cenniejszego niż uśmiech dziecka,jego wzrok.U nas lekarze niejednokrotnie twierdzili że Kacper niie przeżyje-na podstawie KT głowy-mało mózgu.Dopiero potem przepraszali gdy zobaczyli że Kacper nie jest tak chory jak pokazuje obraz Kt.Sam je ,[połyka,kaszle,reaguje na bodźce,śmieje się.Nie lekarze sąod decydowania kto ma życ kto nie.Bezsensu ten artykuł.Jak pisałam wcześniej chirurg nie powinien usuwać Kacprowi wyrostka robaczkowego bo przecież nie rokuje...To niech umrze sobie bo kiedyś na to się umierało.Mało tego są nowotwory-po co je leczyć,też kiedyś chorzy wszyscy umierali.... 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
EwelinaW  
05-03-2011 22:17
[     ]
     
Tak. Ma prawo zyć, ale ma też prawo umrzeć. Ja w pewnym momencie dojrzałam do tej decyzji, że nie mogę mojego własnego dziecko zatrzymywać. I była już w domu, nie potrzebowała respiratora, tylko tlenu troszkę, a mimo to dałam jej odejść. Mogłam dzień wcześniej wezwać pogotowie. Nie skorzystałam już z możliwości medycyny.
Już nie chciałam. I teraz można w dwojaki sposób podejść do tej sytuacji. 1. Zabiłam swoje 9,5 miesięczne dziecko nie zawożąc jej do szpitala dzień wcześniej. 2. Pozwoliłam jej odejść, miałam szansę pożegnania się z nią i dla własnej potrzeby jej bliskości fizycznej, nie zatrzymywałam jej po raz kolejny na siłę, nie męczyłam jej osiągnięciami medycyny, które tylko odwlekłyby w czasie decyzję o smierci.
Nie pozwoliłam jej odejść wcześniej. Kazałam lekarzom i pielegniarkom walczyć o maksimum sprawności. Jednak nie wyobrażam sobie sytuacji, że nie miałabym takiego wyboru, tylko system odgórnie by nakazywał, że takiegi dziecka nawet nie próbują ratować. Tego do siebie nie dopuszczam. Rozumiem, że każdy może wybrać sam, co dla jego dziecka jest lepszym rozwiązaniem. Ja nie muszę się z ich decyzją zgadzać, ale nie potrafiłabym ich skrytykować. mogę tylko wesprzeć i współczuć, że stracili dziecko.

Mama Królewny Zuzi(*)
i Księżniczki Natalki
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 
"Śmiertelnie chore dzieci wiedzą, że umrą. Jest to wiedza nieświadoma ale kieruje ich postępowaniem. Ci, którzy żegnają się z nimi, mają przytępiony słuch. Jesteśmy głusi na przekazy umierających."

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
05-03-2011 11:18
[     ]
     
Nad problemem "zabawy w Boga" wielu już myślało, ratowanie życia jest w pewnym sensie taką zabawą. Możecie się oburzać, ale każda ingerencja w "naturę" tym jest. Nie oceniam to w kategorii dobra czy zła. To stwierdzenie jest równie prawdziwe jak "Nie wolno zabijać". Trudno znaleźć konsensus. Czy się to komuś podoba czy nie.
Pozostaje życie wg własnych przekonań. Gdyby Mikołajowi potwierdziły się wady, też bym go urodziła. To, że mamy problemy i troski sprawia, że kocham go jeszcze bardziej, doceniam jego istnienie, uśmiech. Bo kocha się nie za coś, kocha się mimo wszystko. To mogę powiedzieć za siebie.
Jednak w pracy, a raczej w pracach nabrałam pokory. Reanimując po raz dwudziesty 95 letnią babcię, wiem, że zakłócam jej "spokojny sen". Ale rodzina każe. Mojej koleżance urodziła się w 24t 3d córeczka. Wielu życzyło jej śmierci. Ja nie. Każdego dnia trzymałam kciuki.
Z doświadczenia wiedzcie, że najdłużej walczy się o dziecko, wbrew logice. Często z tragicznymi skutkami. Są matki, które potem mówią "cóżeście uczynili mojemu dziecku. Chciało odejść, a teraz znów cierpi.". Nie sądzę by one kochały mniej od Was. Nie uważam by miłość co prawda szło zmierzyć, ale one w niczym nie były gorsze od Was. Miały po prostu inną wizję, inaczej pojmowały to wszystko. I odłączano od aparatury... był ksiądz, matka, ojciec... I wszyscy wiedzieli, że to słuszne. Podobnie jak matki kazały reanimować mimo wszystko, to też wiedziano, że to słuszne. Każda matka ma inną "wizję", inaczej rozumiemy miłość. Co jest bardziej słuszne - kiedy matka chce żeby dziecko było lekarzem, czy prawnikiem, a może mechanikiem? Bez sensu pytanie? Więc niech będzie to puentą.
Artykuł natomiast też uważam za źle napisany, widoczna jest w nim swego rodzaju kategoryzacja (zapachniało niestety II wojną). Niestety w taki sposób autorzy, w jakikolwiek sposób by motywowali i argumentowali nie będą mieli "poparcia". Myślę, że chodziło o chwytliwy tytuł, a nie o informację społeczeństwa i jego refleksję. Chcieli wzbudzić być może wrzawę na ten temat... Nie popieram takiego stylu, gdzie ważne jest wyczucie i dogłębna analiza i ocena tematu. Jeśli miał ktoś z Was public relation to wie jak na podstawie prawdziwych zdarzeń można napisać dwa artykuły. Jeden który popiera, drugi który wręcz upokarza. I oba będą zgodne z prawdą. Przynajmniej teoretycznie. 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/
Last edited on 05-03-2011 11:20 by mikew

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
06-03-2011 13:23
[     ]
     
"Nad problemem "zabawy w Boga" wielu już myślało, ratowanie życia jest w pewnym sensie taką zabawą. Możecie się oburzać, ale każda ingerencja w "naturę" tym jest. Nie oceniam to w kategorii dobra czy zła. To stwierdzenie jest równie prawdziwe jak "Nie wolno zabijać". Trudno znaleźć konsensus. Czy się to komuś podoba czy nie." - dlaczego Cię to zdanie zabolało? Uważasz, że jest nieprawdziwe? Napisz co myślisz. Wszystko jest po coś prawda? Nie podoba Ci się stwierdzenie, że to prawie jak "zabawa w Boga" (dane zresztą w cudzysłow nie bez powodu). Wiele razy się zastanawiałam czy ratowanie tym jest czy tym nie jest. I zawsze miałam wątpliwości. Dlaczego? Bo stoję nad człowiekiem nieważne czy ma dwa dni czy 90 lat i to ode mnie zależy czy dam rade go zaintubować, czy podam dobrą dawkę leku albo czy zrobię cokolwiek. I nie jest to "zabawą w Boga"? Jeśli pozwolę mu umrzeć tzn. że zabawiłam się w Boga i pozwoliłam umrzeć, jeśli go uratuję to też "zabawiłam się w Boga" dlatego żyje. jak to robię to staram się, wychodzę z siebie żeby człowiek przeżył. Ale beze mnie by nie przeżył.
Nie wiem czemu Cię boli stwerdzenie z pierwszego zdania skoro nie podważam jego słuszności a jedynie nazywam w taki sposób.
Masz moja droga w rękach leki (np. tlen), masz przyrządy a nawet antybiotyki... czyli w PODKREŚLAM - w pewnym sensie - masz władzę nad tym czy Twoje dziecko przeżyje. Jak Ty to więc nazwiesz.
I jeszcze raz powtarzam, nie ulega wątpliwości, że to wszystko jest potrzebne, za niedługo dojdą inne rzeczy i kodeks moralności się zmieni o 360 stopni. Najważniejsze jest mieć jednak wybór.
Poza tym do dziecka swojego podchodzi się inaczej często. Trudno się zdystansować i mało kto to potrafi. Jak obcuje się ze śmiercią na co dzień i widzi się OIOM pełny odratowanych, a jednak umierających ludzi to człowiek się zastanawia, ma się różne refleksje. Człowiek staje się bardzo wrażliwy na ludzkie cierpienie, bo widzi często to czego inni nie widzą, czego rodzice, dzieci, rodzina nie chcą dostrzec. 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
06-03-2011 15:17
[     ]
     
J już dośc dużo widziałam.Owszem teraz nie chcę na to patrzec i o tym myślec.Ale dystans mam.Jak pisałam widziałam moje dziecko pod respiratorem z sondą,w śpiączce farmakologicznej...Nie chciałam taiegożycia dla niego,co jednoznaczne z tym że nie chciałam żeby tak żył.Tak myślałam mimo że to moje dziecko.Mam dystans do siebie i do tego tematu.Potrafię na chłodno przemyślec pewne sprawy i nie przez pryzmat tego że jestem rodzicem dziecka niepełnosprawnego.Co do zabawy w Boga,to owszem mamy wybór.Ale dotyczy to też zdrowych dzieci.Bo kiedy dziecku np z zapaleniem płuc nie podamy odpowiednich leków to najprawdopodobniej umrze w cierpieniach.

A sam artykuł jest godny pożałowania,bo moim zdaniem każdy m szanse.Piszesz że zastanawiasz się czy zdołasz zaintubowac???Na OIOMie jest dużo przypadków z punktu medycznego beznadziejnych,czy nie spotkałaś się z taką sytuacją,że mimo to pacjent doszedł do siebie???
Jestem matką dziecka głęboko upośledzonego ale uwierz potrafię myślec obiektywnie.
Pewnie zauważyłaś że na forum jako nieliczna nie piuszę postów typu : jak mi źle,jest mi ciężko.Zadaję konkretne pytania dotyczące wymianie doświadczeń rodziców dzieci w podobnej sytuacji do mojej.Sama Ty jako jedna z nielicznych mi pomagałaś.

Co do Boga to jestem ateistką więc nie sądzę o moim dziecku : Bóg tak chciał.Zaakceptowałam całą sytuacje i tyle.Takie jest życie.
Nie żałuję żadnej decyzji,choc nie wszystkie były słuszne-w związku z zabiegami chirurgicznymi dziecka.Pozwlę mojemu dziecku odejśc jeśli będę wiedziała że nie ma ratunku - nie mam zamiaru wymuszać na kimkolwiek ratowania mojego dziecka za wszelką cenę co nie znaczy że jestem wyrodną matką i życzę mu śmierci.

Nie wiem czy mamy na myśli ten sam stan dziecka niepełnosprawnego.Jak pisałam Kacper nie wymaga tlenoterapii,karmienia sondą cewnikowania itp rzeczy.Tak cy inaczej moim zdaniem dzieci które czasem rodzą się w bardzo ciężkim stanie i są ratowane wbrew logice--później rozwijają się dość dobrze.
Staram się zrozumieć Twoje położenie,ale nadal sądzę że lekarze sa po to aby ratowac ludzkie życie. 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
06-03-2011 15:52
[     ]
     
Hej, ale ja tego wcale nie kwestionuję. Lekarze po to są. Pisałam o moim synu. Nie przeżyłby być może dnia jako noworodek, gdyby nie inkubator, odsysanie, leki i monitoring. A gdyby nie nie postęp w dziedzinie medycyny umarlibyśmy oboje. 30 lat temu nie mielibyśmy szans. M.in. przez moje nerki, obniżoną miednicę... Uważam tylko, że każdy ma wybór. Jestem przeciwna zabijaniu dzieci, żeby im coś tam wstrzykiwać - to nieludzkie. Jednak opisałam to co czuję, kiedy rozmyslam na ten temat. Kiedy ratuję - jest tylko jedna droga - żeby żyło. Potem jest czas na refleksje, rodzina też potrafią dodać swoje. Wtedy mam poczucie winy, że zrobiłam coś wbrew naturze - bo jestem człowiekiem - tak po prostu i z natury człowiek lubi się winić. Nazwałam to "zabawą w Boga" bo ciężko mi to odnieść do czegoś innego, może "ingerencja w naturę", ale brzmi nardziej nieludzko, pusto. A temat jest przecież o człowieku.
Powiem Ci szczerze, dawno nie byłam w kościele. To przez to, że widzę często jak Ci ludzie z "kościoła" robią krzywde innym. Niestety. Znam paru fajnych księży. Nie zgadzam się z nimi w wielu kwestiach, ale szanuję ich przekonania i dlatego fajnie mi się z nimi gada. Różnimy się z nimi w kwesti, że np. ja uważam, że skoro pisze w Piśmie św. o tym żeby nie stawiać światyni, to po co one, albo tym, że czyny świadczą o człowieku, a nie kiedy był w spowiedzi. Nie wierzę, że tylko wiara stanowi "co będzie potem", ale też to kim się jest. Poza tym, mało który wierzący przeczytał Pismo św. albo poznał inne aspekty. Myślę, że istotą jest wiedzieć w co się wierzy i poznać drugą stronę. Ale to moja filozofia. Mój ojciec jest ateistą.
Jeśli chodzi o OIOM - raz się zdarzyło. Niestety. Czasem bulwersują mnie pielęgniarki z OIOM, które mylą np. rytmy komorowe z nadkomorowymi - a to ogromna różnica. Pomylić migotanie komór (czyli rytm bez tętna - do defibrylacji) z nadkomorowym czyli np. migotaniem przedsionków - czyli to co przytrafiło się przynajmniej kilka razy każdemu z nas... ech. Dlatego zawsze będę dawać jako wolontariusz kursy pierwszej pomocy. Bo to ważne. Żadna karetka nie dojedzie w 5 min., a potem to już niestety - wszystkie prawie przypadki z OIOM łączy jedna rzecz "ZA PÓŹNO".
Dlatego wszędzie będę zwracać uwagę na to co należy mówić i jak, dlatego czasem piszę o tym na co należy zwrócić ewentualną uwagę. Wiedza jest naszą siłą. A moje osobiste rozterki, no cóż, temat jest i napisałam co myślę, ale nie uważam osobiście aby było to coś kontrowersyjnego. Unikam jedynie oceny, jestem za możliwością wyboru, staram się zrozumieć mechanizmy pchające rodziców w jedną bądź w drugą stronę. Niestety nikt nie ma monopolu na mądrość i nie wiemy gdzie są postawione granice. Jak każdy stąd wybieram co dnia. I czy słusznie? Nie wiem. Być może mój problem dziś jest już mniejszy, ale każdy mój wybór sprawia co będzie dalej i jak będzie. 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/
Last edited on 06-03-2011 15:55 by mikew

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
05-03-2011 12:40
[     ]
     
OK może i racja,ale artykuł jest nie o odłączaniu aparatury podtrzymującej życie,ale o niepełnosprawnych noworodkach.Sądzę że większośc rodziców na forum ma dzieci w domu i nie przez dłuższy czas pod respiratorem.Kacper jest w domu.Nie je sam tj nie wkłada sobie jedzenia do ust- ja go karmię.Czyli co powinnam zrobic żeby wszyscy wokoło byli zadowoleni- nie dawac mu jeśc aby umarł z głodu..Tak wynika z artykułu,bo człowiek który nie jest w stanie sam koło siebie zrobic powinien umrzec.Ja widziałam cierpienie mojego dziecka.Kiedy był na OIOM pod respiratorem - nie chciałam dla niego takiego życia.Ale po to jest medycyna.Oczywiście byłoby lepiej gdyby wszyscy byli piękni,mądrzy i zdrowi.Ale tak nigdy nie będzie.Co do 80 letniej babci to po prostu przyszedł jej czas.Bo z moich obserwacji wynika że każdy kiedyś umrze.Który lekarz odpowie matce na pytanie jak długo będzie żyło jego dziecko i w jakich warunkach????Żaden lekarz nie wie.A jeśli rodzice niepełnosprawnych noworodków np z wodogłowiem jak Kacper powiedzą lekarzowi :nie nie chcę zastawki dla dziecka bo to nienaturalne.To dziecko będzie umierało miesiącami w ogromnym cierpieniu.Szlag mnie trafia na samą myśl o tym. 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
05-03-2011 13:27
[     ]
     
To też napisałam. nawet wstawiłam coś nt. kategoryzacji i odwołałam do II wojny - pomyśl dlaczego...
Moim zdaniem artykuł dotyczy 2 rzeczy:
1. Ratowania życia nieuleczalnie chorych niemowląt - (pośrednio) m.in. argument poniżej tekstu.
2. Eutanazji (bezpośrednio)
O eutanazji wypowiedziałam się wcześniej. Co do ratowania - kiedy nie jest ratowaniem? Kiedy dziecko skończy 2 lata czy 10, a może 20?

Kto Ci każe nie karmić? Przytocz zdanie proszę?
Kto Ci powiedział, żeby nie korzystać z tego co medycyna osiągnęła? Przytocz zdanie
Kto mowił o konkretnym przypadku? np. takim jak Twoj? Przytocz zdanie.
Powinnam przytoczyć jakiś przypadek znany mi z życia. Po co? To najmniej istotne. Każdy ma wybór.

Medycyna dała Ci wybór. On należy do Ciebie. Ale pisz zawsze za siebie.

Ponadto a propo jeszcze tych pytań (uważam skierowanych pośrednio do mnie), przczytaj ze zrozumieniem, raz, drugi, jak trzeba trzeci i wypowiadaj się.
Napiszę w skrócie: Możliwość wyboru - słowo klucz. Nie mamy prawa oceniać - drugie słowo. Różnimy się w pojęciu czym jest - zrobienie coś z miłości - trzecie słowo.
I niezależnie od widocznej w Twojej wypowiedzi złości, ludzie inaczej wybierają i niestety Tobie nic do tego, podobnie jak innym nic do Ciebie. Nie pytam co sądzisz np. o świadkach Jehowy i np. niemożliwości przetoczenia krwi jesli wiadomo że to uratuje życie.
Ja skrytykowałam artykuł.
Czytać, czytać czytać trzeba.
Z dziećmi z wodogłowiem, rozszczepami, SMA i o wiele gorszymi schorzeniami pracuję na co dzień. Karmię, uczę jeść, przytulam, ochrzaniam, próbuję nawiązać kontakt, są tam też osoby dorosłe - tetraplegicy, nie umieją nawet niektórzy ruszyć głową. Więc wiem o czym mówisz. Wiele z tych dzieci już nie żyje inne radzą sobie świetnie. Nikt nie odmawiał im pomocy, mimo że były w Ośrodku całodobowym. Bez patologicznych albo wstydzących się rodziców. Niektóre nigdy ich nie poznały, ale ludzie im obcy walczyli o nie całe dnie i noce. Ale to była nasza idea i nasz wybór. Nasz obowiązek moralny poniekąd. Ale to co ja robię nie daje mi prawa oceniać innych. Nawet jeśli według mnie ich decyzja była dla mnie sprzeczna z moim postrzeganiem i kodeksem moralnym. 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/
Last edited on 05-03-2011 13:54 by mikew

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
06-03-2011 12:03
[     ]
     
Oczywiście racja,chodziło mi o pierwsze kluczowe zdanie-które mnie osobiście uraziło a mianowicie że nie mamy prawa bawic się w Boga i każda interwencja czy komuś się to podoba czy nie nie jest zgodna z naturą.Ja wypowiadam się w swoim imieniu i tyle.Znam rodziców dzieci o wiele "zdrowszych " od mojego Kacpra którzy oddali swoje dzieci do domów opieki ze wstydu..Nie mam zamiaru ich oceniac.Ale wiem jak tam jest.
Tekst umiem czytac ze zrozumieniem.A interpretacja tekstu w zależności od czytelnika może byc różna.
Wracając do tematu : nikt z nas nie jest Bogiem i nie ma prawa decydować o czyimś życiu lub śmierci.I piszę po raz kolejny że nie żyjemy w średniowieczu i po to rozwija się medycyna aby pomagać.I to raczej nie były moje wybory bezpośrednio- o ratowaniu życia mojego dziecka.Ja wyrażałam zgodę np na zabieg ale to lekarze decydują o tym czy się danego zabiegu podejmą.Jak pisałam wcześniej są ludzie chorzy na białaczkę - ludzie zupełnie sprawni fizycznie,może ich też przestac leczyc??/ Bo przecież to NIE JEST ZGODNE Z NATURĄ.????????????? 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
06-03-2011 15:46
[     ]
     
http://www.youtube.com/watch?v=C9lfz91PNCw

A oto mój Kacpero 
Emilia Mama Kacperka i Amelki
Last edited on 06-03-2011 15:46 by Emilia3202

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
kulkry58  
06-03-2011 19:36
[     ]
     
Mysle ,ze nie jestesmy w stanie zrozumiec wielu spraw mimo postepu medycznego,moj synek z punktu medycznego nie mial prawa przezyc.a jednak przezyl prawie 17 lat i za to mu dziekuje, za kazda sekunde jego zycia.Lekarze z politowaniem patrzyli na mnie co robie mojemu dziecku....mialam przestac walczyc(zaniechac) reanimacji,mialam mu pozwolic odjesc....ale jakbym spojrzala sobie w twarz jakbym patrzyla na agonie Jarka i nic bym nie zrobila(Jarek odchodzil setki razy -paraliz oddechu-epi) i tylko moja ingerecja pozwalala mu zyc!Ale przyszedl dzien i juz nic nie moglam zrobic,ani lekarz z pelnym doswiadczeniem.....Jarek mimo fachowej opieki odszedl z usmiechem na buzi,bo przyszedl jego kres ziemskiego zycia! Pozostawil zal,bol ,tesknote.mamaJarka lat 17 


Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
09-03-2011 08:19
[     ]
     
A propo jeszcze... Bytom chirurgia otwarta płodu. Tam ratują dzieci, którym nikt nie daje szans jeszcze w łonie matki. Wiele z nich dzięki temu żyje i się prawidłowo rozwija.
Wspaniali ludzie z każdej strony. Uratowali mnie tam przed przedwczesnym porodem jako jedyni, reszta nas odsyłała, wykryli patologię i powód czemu tak się stało, walczyli tam o każdego o pierwszych tygodni. Cudowni od strony pacjenta... i tej drugiej też.
Ciekawe czy autorzy o tym wiedzieli? 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
09-03-2011 09:03
[     ]
     
Ja bedąc z Kacprem w ciąży przeszłam operację wewnątrzmaciczną w ICZMP w Łodzi.Nie było kolorowo.Lekarzom nie zależało na dziecku.Pierwsze o co spytali to czy mam promesę tj zapłatę z kasy chorych.Potem 2 tygodnie leżenia w szpitalu,zero informacji.Potem lekarz stwierdził że prof.x jest na urlopie i nie wie kiedy wróciu aby przeprowadzic zabieg.Wrócił,zrobił co miał zrobic ityle.Potem kilka kontrolnych wizyt w Łodzi-wszystko ok z dzieckiem.Zero informacji o dalej co z porodem???Kazali rodzic w Wałczu.Tam lekarze nie wiedzieli co robic-1 taki przypadek.Kacper urodził się przez cc dostał 10 punktów Apgar,zdrowy,symtryczny.Ale shunt który miał założony wysunął się jeszcze w łonie i doszło do wrodzonego zapalenia opon.
Nie mam żalu do lekrzy,do nikogo.Szkoda tylko że w Łodzi nie powiedziano jakie mogą być ewentualne zagrożenia.Dawno o tym nie myślałam,ale ostatnio analizowałam całą tę sytuację.Nie załuję samego zabiegu,nie wiem co byłoby gdybym się nie zgodziła.
Spotkałam na swojej drodze lekarzy którzy chcą pomagac i takich którzy robią swoje i tyle. 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
09-03-2011 12:12
[     ]
     
Hmmm też robią. No widzisz. Ja spotkałam tam dziewczynę ze szczecina i to ona mi powiedziała, że jest to jedyny ośrodek w Europie, który wykonuje takie operacje i dlatego tam leży. Leżała tam od 20 tyg i miała do samego końca. Po operacji widziałam ją jedynie jak przechodziłam obok takiej sali intensywnej chyba, bo leżała tam stale podpięta do jakiejś aparatury. Podobno tak miało być aż minie zagrożenie czyli do jakiegoś 35 tyg. ciąży. Potem miała też być pod stałym monitoringiem ale już na innej sali. Tam walczyli nawet o dziecko kiedy był zaśniad tzn. ciążę do nieodratowania w zasadzie. Jeszcze się chyba nie zdarzyło.
Wiesz nie zdawałam sobie sprawy nigdy wcześniej jakie to ważne, aby komuś się chciało. Wcześniej nie myślałam tak jak teraz. A tam uświadomiłam to sobie. Niektóre dziewczyny leżały tam całą ciążę. Od początku do końca. I nikt tam nikogo nie odsyłał "bo to za małe" albo "5 tydz to nieważne". Ojciec mnie tam zawiózł jak ja już miałam dość i nie czułam już skurczy (wszędzie bez badania mnie odsyłali "bo i tak go nie uratują", nikt gdzie indziej mnie nawet nie zbadał. Przecież miałam ZAGROŻENIE a nie poród przedwczesny i nikogo to nie obchodziło, że mogłabym urodzić w aucie. Tym bardziej, że jak odesłano mnie ze Świętochłowic to jechałam do Tychów - sama samochodem. I mimo tego, że zawsze uczono mnie "bierz zaświadczenia czemu Cię nie przyjęli" to ja z tego stresu nie brałam. Potem jak mnie odesłano z Tychów to nie chciałam już nic tylko do domu, a i boleć przestało. Mimo tego ojciec mnie tam zawiózł i tam się okazało że postępuje poród (30 tydz). Dali mi Dexaven na płucka i leki i leżenie. Ważne że szukali czemu tak się stało i znaleźli Cholestazę. Szyjka itp. okazało się ok. Robili tyle badań że ja nie wiedziałam co się dzieje. Małego ze względu na możliwość wewnątrzmacicznego obumarcia badali USG przybajmniej 2 razy dziennie, to przepływy to coś tam innego. Te pielęgniarki ledwo dyszało bo oddział taki obładowany. Ale przyjmowali każdego. Mimo, że łóżka to były dostawki lekarze nawet niektóre mamy namawiali, żeby zostały np. taką z łożyskiem przodującym, ale i tak wyszła na własne żądanie.
Wiem, że niektóre Panie się burzyły bo tam lekarze po prostu podejmowali decyzję i koniec. NP. było uSG, lekarzowi coś się nie podobalo, oceniali profesorzy, liczyli ryzyko, wchodzili na salę: Pani dziś rodzi przez CC. Bez dyskusji. Też wtedy mi się to nie podobało. A dziś to rozumiem :) Są momenty że patrzę na syna i wiem ile miałam szczęścia podejmując taką decyzję o porodzie SN sama. Intuicja mnie nie zawiodła, a raczej zaprzyjaźnione pielęgniarki szpitala gdzie znałam część personelu. Ich spokój i fachowość - jedna z nich pracowała wcześniej w GCZD. Nawet jak mały miał arytmie, 3h cofała się główka,ta pępowina, nie było płaczu... one były. Poświęciły mi całą swoją zmianę.
Ale powiem szczerze drugi raz (jeśli taki będzie, samotnej matce ciężko zajść w ciążę ;) ) z tą wiedzą dziś bałabym się podjąć podobne ryzyko i dostosowałabym się do woli lekarza jak i co (podejrzewali że mam obniżoną miednicę z lewej strony, no i chcieli rozwiązać przez CC w 39 tyg ani trochę później przez moje nerki na które nawet w ciąży chorowałam i leżałam w pierwszych jej tyg. na OIOM).
Fajny ten Twój synek :) Nie wygląda na tak chorego.
A mój dziś śpi i śpi. Ma 39 stopni gorączki, skonczyły nam się robione leki i co zje to wymiotuje, policzki czerwone i znów coś z nich cieknie, brzuszek się łuszczy. Czekam na tel. z apteki. 30 marca poradnia gastroenterologiczna, potem USG. to też paranoja. Pediatra dał na USG i nikt go nie chciał wykonać. Trzeba przejść przez poradnie... bezsensu, tygodnie czekania, a dziecko się męczy. USG mogłoby dać jakiś zarys co to jest i żeby móc wykluczać inne rzeczy. A tak przyjmuje leki które mogą mu bardzo zaszkodzić, ale mniej niż jakby miał mi się w nocy zachłysnąć i udusić.
Trochę się pożaliłam i nie na ten temat :/
Pozdr 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/
Last edited on 09-03-2011 12:13 by mikew

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
09-03-2011 14:58
[     ]
     
Ja miałam w łodzi operację ze względu na wodogłowie u dziecka,jak to lekarz stwierdził szczęście w nieszczęściu ze nie ma rozszczepu.Opieka w Łodzi fatalna,wcześniej nikomu o tym nie mówiłam,bo po co.
W Wałczu mimo że nie wiedzieli co i jak-pierwszy przypadek taki po operacji wewnątrzmacicznej - to opieka lekarska super :) Zadbali o wszystko
My też z Kacprem mamy sporo jeżdżenia-neurolog,neurochirurg,laryngolog-przerost 3 migdała ,czekamy na zabieg w Poznaniu,ortopeda,KT głowy i reszta....
A cosię dzieje że twój synek ma tak wysoką temperaturę i wymioty???Kurde może się odwodnic :( 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
09-03-2011 15:38
[     ]
     
Te wymioty to praktycznie od urodzenia.Chlusta jedzeniem, nie ważne czy zje kaszkę, obiadek czy mleko (zagęszczone Nutritonem) - wylatuje wszystko. Nie ważne czy jest 15 min po jedzeniu czy 3 godziny. Ewentualnie jak mi się uda przytrzymać dłużej w żołądku to wylatuje strawione. Z każdym dniem bez leku jest gorzej. Mamy na to leki robione na receptę. te leki raz słyszałam wycofane, odradzane...ale na pewno nie wolno ich podawać u dzieci poniżej roku. Ale musimy je brać, bo mu się wiecznie cofało i w nocy się krztusił setki razy, mimo że spał prawie na stojąco. Jak się urodził to nie ulewał, potem zaczął, a teraz niedawno to krztusił się non stop, bez przerwy coś mu wylatywało czasem już sama żółć albo takie brunatne ze śluzem (krew z podrażnionej śluzówki najpewniej). Przez ten lek musimy kontrolować EKG, bo wydłuża odcinek QT i niby może prowadzić do SIDS. Mały ma problem z połykaniem tzn. nie umie pić np. wody, herbatek. Pije soki przecierowe, kaszki no i te mleko zagęszczone i to mimo skończonych 5 miesięcy ze smoczka dla dzieci 2 - miesięcznych. Za to mocno ssa smoczka ;) Do tego AZS i alergia (rzekomo na mleko) i kilka jeszcze innych "duperelków" jak zapalenie cewki - nie do wyleczenia, mimo antybiotyku wiecznie jest, antybotyk na stałe, riwanol... a ja nawet o tym zapominam i jakby kto spytał to muszę długo myśleć żeby o tym wspomnieć. Wiesz gdyby te USG było zrobione to można by różnicować diagnozę, a tak... jeszcze ten reflux moczowy chcą zbadać, bo daje czasem ponoć sygnały z innych układów. W końcu. A gorączka, mam nadzieję że po szczepieniu, a nie znowu jakieś zapalenie płuc itp. 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
10-03-2011 11:34
[     ]
     
O kurdę.Z Kacprem raz byliśmy przypadkiem gastroendorologa Kacper niby nie ma stwierdzonego refluksu,ale w razie-czego przepisał Lanzul w tabletkach.Dawałam mu na próbę przez miesiąc,w sumie różnicy nie było bo Kacprowi tylko czasem się odbija,choc przy tym wcale.Ale ten lek jest w tabletkach-Kacpero połyka.To chyba Twój maluch jest za mały :)
A macie już ustaloną wizytę na USG???Daj znac jak coś się wyjaśni.A jak z przybieraniem na wadze??A miał USG brzuszka??? 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
10-03-2011 12:05
[     ]
     
Odkąd ma Gasprid i kaszki 2x dziennie to w normie. Wcześniej były ogromne z tym problemy. A na USG mamy skierowanie dawno, ale nikt go nie chce wykonać, nikt tego nie robi u tak małych dzieci(to nie moje słowa). Musiałam więc dostać skierowanie do poradni Gastro w klinice i oni podobno robią - poradni USG, która przyjmuje tylko ich skierowania!!!???
A jaka desinformacja... mam te skierowanie i obdzwaniam cały śląsk. Nikt nie robi. Klinika Zabrze - pracownia USG robi, ale niby moja poradnia nie ma kontraktu niby. No to dzwonię do poradni i pytam, gdzie mają umowę. Oni mi że właśnie Klinika Zabrze. No to dzwonię jeszcze raz i mówię że kontrakt jest. Oni mówią że nie ma. Dzwonię na obsługę pacjenta w klinice - pani mówi że zapisy są na usg przez poradnię. Poradnia twierdzi że nie ma kontraktu i na USG nie zapisze. Wkurzona dzwonię do NFZ. Zanim się dodzwoniłam... no ale zareagowali, umowa faktycznie jest. Poradnia dopiero wtedy informuje mnie o tym że mam tylko mieć inne skierowanie - do poradni Gastro - bo limity czy coś. NFZ że na USG skierowanie jest dobre. Olewam już ale to i jade po nowe skierowanie. Jadąc z powrotem dzwonię do poradni Gastro żeby zarejestrować. Dwa dni nikt nie odebrał. Wkurzona dzwonię do obsługi pacjenta, tam mówią że poradnia czynna jest codziennie (panie są tam od pn-pt) i podaje nr do pokoju obok. Tam odbiera oburzona pani że jak ja śmiem twierdzić że nikt nie odbiera. Pytam ją: "Uważa Pani że kłamię że obok nikt nie odbiera a na Pani pokój dzwonię przez obsługę pacjenta dla rozrywki?" Zapada cisza. W końcu odpowiada mi że tam są panie i mam tam zadzwonić. Dzwonię - tym razem po 2 sygnałach odbierają. Pani mówi że nie zarejestruje bo trzeba osobiście (wczesniej inna twierdziła ze nie trzeba tylko potem na wizyte dowieźć skierowanie). Gdtbym wiedziała że trzeba osobiście skierowanie dawno by już mieli...
A tak czekamy... i pomyśleć że też pracuję w służbie zdrowia, ale nam by za coś takiego łeb urwali, jakbym się źle do kogoś odezwała to nie mam pracy.

trzymam na rękach go teraz (śpi) i patrzę we włosy a tam rany i zaschnięta krew po nocnym drapaniu (podbite oko - znaczy rozdrapane dookoła, czerwone krwawiące policzki... on wygląda jak ofiara maltretowania... 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/
Last edited on 10-03-2011 12:08 by mikew

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
10-03-2011 14:35
[     ]
     
Ale masz przeboje z tym badaniem.U nas tak nie było,jak Kacpero był mały to usg głowy czy brzucha robili bez problemu.USG głowy w Pile-mimo że inne województwo,a brzucha w Wałczu.Ale robią problemy.Szlag mnie trafia na to wszystko.
Kacper brał raz Gasprid,przy wymiotach przy wirusie,ale ten gstroendorolog mówił że to stary lek,mało skuteczny i ze wychodzi się z niego.Pytałam z ciekawości jak zawsze :)
Mam nadzieję ze mały juz bez gorączki??
Co do tych zadrapan to Kacprowi kiedyś szczeniak porysował-bo to nie były podrapania.I głupio mi było iśc na szczepienie bo dziecko leżące a dłonie czerwone kreski :) 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
10-03-2011 14:49
[     ]
     
Nam na szczęście pomaga, ale skutki uboczne mnie przerażają dalej. Podobno ma dużą dawkę jak na dziecko w tym wieku 1,5 mg (na początku pediatra pytał jaka nam tam przepisali czy 0,1 czy 0,2 - a ja mówię 1,5 i to 4x dziennie;) Lek ten został wycofany podobno kilka razy z rynku ze względu na skutki uboczne. Faktycznie się od niego odchodzi - on działa na zwieracz przełyku i jeśli to nie przełyk to nie zadziała podobno. Ale działać może ogólnie niefajnie na układ pokarmowy i serducho. Nie podaje się dzieciom poniżej 1 roku. Mik dostał go jak skończył 3 miesiące... na razie nic się nie dzieje. 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/
Last edited on 10-03-2011 14:51 by mikew

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
kulkry58  
10-03-2011 19:14
[     ]
     
Jesli moge sie wtracic to na reflux Jarkowi podawalam COORDINAX w syropie.Tylko,ze juz nie pamietam w jakim wieku byl Jarek jak mu podawalam,podawalam go w/g wagi . Jarek bardzo wymiotowal po kazdym jedzeniu,wiec podawalam coordinax 3 X dziennie na pol godziny przed glownymi posilkami,podawalam mu z 2-3 lata i na pare lat mialam spokoj z wymiotami i moj syn zaczal przybierac na wadze!mama Jarka 


Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
10-03-2011 22:00
[     ]
     
Dobrze wiedzieć. Dzięki. Jak w końcu dotrę za trzy tyg. do poradni Gastro to może zapytam Pani prof. o to. Pediatra nie będzie chciał zmienić tego co przepisali w klinice, ale zmniejszył częstość podawania... i trochę do d..y, bo że się delikatnie wyrażę "ulewa". A stosował ktoś Clemastinum Hasco - lek przeciwhistaminowy (alergia). Ja mam znów problem bo Gasprid powoduje skurcz żołądka, a z opisu wynika że Klemastyna jest antagonistą tzn. powoduje odwrotnie. Poza tym zaś pisze jak byk PRZECIWWSKAZANIA: NIE STOSOWAĆ U DZIECI PONIŻEJ 1 ROKU ŻYCIA. Młody ma 5mc. Może przeniosę ten temat gdzieś co? 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
EwelinaW  
10-03-2011 23:22
[     ]
     
Mikew, u mojej drugiej córki (dzięku Bogu zdrowej), jak miała alergie do roku i podejrzenie AZS, to jedna lekarka, do ktorej trafiłam z przypadku, przepisała Clemastinum, natomiast nasz pediatra, któremu ufam ( o dziwo), zabronił i był Fenistli w kropelkach. na wysypki i plamy mieliśmy różne maści, które skutkowały.
Czy Ty tu na 'chorym dziecku' pisałaś o swoim młodym? Mieliście badania pod kątem reluksu? Jeśli już pisałaś, a mi gdzieś umknęło, to przepraszam, ale czasami nie ogarniam wszystkiego. A jak z przybieraniem na wadze u Was ma się sprawa?
Czym go teraz karmisz i przepajasz?

Mama Królewny Zuzi(*)
i Księżniczki Natalki
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 
"Śmiertelnie chore dzieci wiedzą, że umrą. Jest to wiedza nieświadoma ale kieruje ich postępowaniem. Ci, którzy żegnają się z nimi, mają przytępiony słuch. Jesteśmy głusi na przekazy umierających."

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
mikew  
11-03-2011 08:33
[     ]
     
Założę nowy post może 
EM
http://www.mikew.e-blogi.pl/

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
sylwia1975  
11-03-2011 14:28
[     ]
     
mysle ze ciezko jest wypowiadac mi na ten temat,wszystko zalezy od................... czy naprawde maly czlowiek czyli dzidzia jest ciezko chora i jak i czy dobrze jest do zbadane zawsze bym poszla po second opinion tzw,a potem sie bardzo dobrze zastanowila,nie chodzi mi ze ktos chory jest nie potrzebny bo to nie moralne ale jaki ma gatunek zycia i ile ma cierpiec to tez moralnosc. 


Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
11-03-2011 17:19
[     ]
     
Wiesz ja mam inne zdanie.Myślę ze po to jest medycyna??Kiedyś nie leczyło się ludzi z białaczką-umierali.To może dziś też nie leczyć.Owszem jakość życia jest ważna ale nie uważam że jakość życia mojego dziecka jest zła.Wszystko zależy od rodzica ... 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
ewa123  
30-03-2011 02:34
[     ]
     
po przeczytniu waszych wypowiedzi-rozumiem teraz dla czego na forum"terminacja ciazy" nie kazdy moze wejsc...
i dziekuje za to administratorowi....
nie wiecie co my czujemy a osadzic jest bardzo latwo...

Ewa z forum "terminacja" 
Ewa mama Piotra Amelki i Ani- Aniolka
http://aniapodsadecka.pamietajmy.com.pl/

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
atusia13  
30-03-2011 07:55
[     ]
     
Kochana Ewo zapewniam Cię, że wiemy co czujecie. Każda z nas bowiem przerażona była informacją o chorobie dziecka, o jego braku szans na przeżycie, o tym jakie to niesie zagrożenie dla samej matki. Każda z nas stawała przed decyzjami co dalej, co można zrobić dla dziecka, co będzie najlepsze. Wierzę, że nie było łatwo podjąć Wam decyzji o terminacji, że teraz nie jest Wam łatwo żyć dalej... 
Beata
Mama Marcelka z wadą letalną ur.14.05.2009 - zm 24.03.2011 http://funer.com.pl/epitafium,marcel-wysocki,5849,1.html

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
EwelinaW  
30-03-2011 22:14
[     ]
     
Wiesz..tylko tu nie padły osądy...
Jeśli fakt, że ja się nie zdecydowałam na terminację, uważasz za osąd, to równie dobrze po takim poście ja mogę się poczuć dotknięta...

Może jeszcze raz przeczytaj...

Mama Królewny Zuzi(*)
i Księżniczki Natalki
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 
"Śmiertelnie chore dzieci wiedzą, że umrą. Jest to wiedza nieświadoma ale kieruje ich postępowaniem. Ci, którzy żegnają się z nimi, mają przytępiony słuch. Jesteśmy głusi na przekazy umierających."

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
Emilia3202  
31-03-2011 12:44
[     ]
     
Moje zdanie na temat terminacji ciąży jest takie : skazac nienarodzone dziecko na śmierć dlatego że jest chore.To jest mój pogląd a nie osąd,a za nic nie oddałabym ani 1 dnia spędzonego z moim dzieckiem,nieuleczalnie chorym.Każdy ma wybór,to kwestia sumienia i podejścia do życia,ale jesli dziecko nie umiera w sposób naturalny w łonie matki tylko decyduje się o jego życiu przez pryzmat choroby wg lekarzy śmiertelnej to dla mnie to nie jest ludzkie.
Podkreślam ze to jest tylko moje zdanie i nie mam zamiaru nikogo osadzać. 
Emilia Mama Kacperka i Amelki

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
buleczka  
31-03-2011 13:47
[     ]
     
 
buleczka

Mama Tomcia (22.06.2007 - 14.02.2008)
http://tomuskaczorowski.pamietajmy.com.pl

Re: Czy wolno zabijać niepełnosprawne noworodki?
sylwia1975  
01-04-2011 16:02
[     ]
     
ach ludzie chyba dam sobie spokuj z wypowiedzia...................... . 


::   w górę   ::
Jump to :
Forum tworzone przez W-Agora